Panowie i Panie te zasady są opracowane przez mojego kolegę dietetyka - nie jest to nic odkrywczego, ale pozwalają normalnie funkcjonować.
Jeżeli dołożycie do tego dużo ruchu (zacznijcie od spacerów, a nie od biegania, to nie załatwicie stawów), ale codziennie, a nie tylko w weekend co 3 tygodnie
bo to bez sensu.Nie da się schudnąć siedząc w domu przed TV. Ja jak pisałem chodzę z psem na spacery (nie ważne jaka pogoda), ale można rowerkiem do pracy, roki, bieganie, jak już człowiek da radę, nordic walking - bardzo fajne, lub każdą dowolną aktywność, ale jeszcze raz podkreślę REGULARNIE I CODZIENNIE.
Jak ktoś chce mieć zawał w młodym wieku, proszę bardzo, ale ja mam rodzinę i dzieciaki i nie wybieram się jeszcze do Św. Piotra, no chyba, że Pan Bóg będzie miał co do mnie inne plany, ale sam sobie w kolano nie strzelę.
Doprowadziłem się do stanu otyłości i z niego uciekam.
To jest ciężka walka i tylko WY jesteście w stanie ją wygrać, bo to walka z własnymi słabościami i brakiem chęci.
Podpowiem Wam co mnie pomaga, aby się zmobilizować. Myślę i powtarzam sobie, że to moja praca zawodowa, do której trzeba chodzić - raz się chce, a raz strasznie nie, ale każdy wstaje z domu i idzie do pracy, więc teraz chodźcie do INNEJ pracy.
Dobra dość pisania - trzeba konkrety
Pierwsza zasada - WYJŚĆ Z DOMU, bo w domu nie będziecie ćwiczyć - KROPKA - nie dyskutować, że dam radę, bo wiem, że nie.
Ostatnio założyłem się ze swoją Marzenką o 500 zł, że nie będzie ćwiczyć w domu i.... jestem bogatszy o 5 stów.
Z wami też chętnie się założę o taką kwotę - kto pierwszy!!!???
Teraz 3 główne zasady:
1. Jeśli chcesz zwiększyć aktywność fizyczną to zrób to w godzinach rannych a nie wieczornych. Przelicznik jest następujący: 30 minut aktywności rano = 2 godziny intensywnego ćwiczenia wieczorem.
2. Dlaczego wieczorem? Twoja wątroba kładzie się spać około 19. A jeśli zaczniesz ćwiczyć później zaczniesz ją wybudzać. Zatem jeśli położysz się spać o 22 to ona dopiero wtedy wejdzie na wysokie obroty. W związku z tym nie da Ci spać. Możesz nawet o tym nie wiedzieć ale Twój sen zostanie przerwany i nie ma fazy regeneracji. Wątroba uwielbia spać. Nieregenerowana jest chora. A jak wątroba jest chora to nie można mówić o poprawnie funkcjonującym organiźmie.
Zatem wieczorem spacer, ale spokojny w celu dotlenienia. Sen dotlenionego organizmu jest rewelacyjny.
Mama wietrzyła Ci pokój przed snem jak byłeś mały? Robiła bardzo mądrze.
3. Jedzenie. Śniadanie po porannym treningu. Układ enzymatyczny uruchomiony, będziesz mieć duży pożytek z tego co zjesz. A śniadanie powinno być pożywne, zawierać wszystkie grupy pokarmów i co najważniejsze powinno być gorące. Może wydać się to absurdalne ale rewelacyjna jest na śniadanie gorąca zupa. Mała miseczka wystarczy, ważne żeby gorąca.
Zaczynamy:
1. Nie jedz równocześnie potraw tłustych i kwaśnych. Do kiełbaski z patelni nie jemy kiszonego ogórka albo kiszonej kapusty.
2. Nie jedz owoców na deser po zasadniczym posiłku np po obiedzie. Możesz to zrobić 2 do 3 godzin po takim posiłku.
Zrób eksperyment. Zjedz zaraz po obiedzie dwa jabłka. I potem posłuchaj jak Ci bulgocze w jelitach. 90 % ludzi to ma. Owoce nie zostaną strawione tylko będą fermentować. A fermentowanie to gazy i to właśnie one bulgoczą rozpychając brzuch. (Jak zjesz 4 jabłka i położysz się po obiedzie to brzuszek urośnie CI o 5 cm w obwodzie. Może nawet więcej), a fermentacja to też procenty w wydychanym powietrzu. Wiesz przecież, że po jabłkach dmuchając w alkomat masz wskazanie promilowe.
3.Nie łącz w jednym posiłku mięsa i nabiału. Organizm nie wydziela równocześnie enzymów trawiennych dla różnych grup pokarmowych. Zatem nie rób mu Mission Impossible... Co łączy się z kolejną zasadą:
4. Posiłek należy spożywać w następującej kolejności:
- węglowodany (ziemniaczki, makaron, kluski czy co tam masz na talerzu pochodzenia mącznego...),
- sałatki zielone ( sałata, mizeria, generalnie warzywa surowe wszystko to koniecznie z oliwą extra vergine bo jak nie to witaminki pójdą się ... )
- mięso czyli białka
Dlaczego? Węglowodany strawią się najszybciej zatem muszą iść pierwsze, potem warzywa czyli surowizna, trawi się troszkę dłużej, na koniec białka bo trawią się jakieś 3 do 5 godzin.
I kolejna zasada obiadowa:
5. Napoje. Nie popijaj posiłku ani po, ani w trakcie. Jeśli chcesz to coś słodkiego np. kompot 15 minut przed, albo jeśli możesz sobie pozwolić lampka czerwonego wina również 15 minut przed. Wino albo kompot rozrusza Twoją enzymatykę. Żołądek wydzieli enzymy trawienne i kwasy już przed obiadem.
Temperatura napojów. Najlepiej gdyby była zbliżona do temperatury ciała. Dlaczego? Eksperyment: zjedz coś tłustego i popij zimnym napojem. Automatycznie blokujesz wszystkie enzymy trawienne do czasu ogrzania zawartości żołądka do 36 st. Optimum temperaturowe enzymów i gruczołów wydzielniczych jest bardzo wąskie między 34 a 39 st. C . Zobaczysz jak długo będziesz czuł ciężar w brzuchu.
6. Surowe warzywa dokładnie przeżuwaj, tak samo jak i mięso. Im dłużej są w ustach tym lepiej są rozdrobnione i więcej enzymów do nich dotarło.
7. Nie przejadaj się. Powinieneś jeść do zaspokojenia głodu. To naprawdę wystarczy. Jak poczujesz głód to zjesz znowu.
8. Zaplanuj posiłki na 5 razy w ciągu dnia.
Co do menu, to nie mam jakiegoś specjalnego, ale podpowiem Wam , abyście mieli wyobrażenie.
Tak mniej więcej wygląda mój dzień - jak pisał poniżej Vokal - BEZROBOTNEGO
6.00 pobudka
6.20 lekki rozciąganie, aby obudzić mięśnie. Nogi, ręce, ramiona, kilka skłonów i przysiadów, ale spokojnie i powoli.
6.25 spacer z psem 30 min.
Śniadanie - Zupa
Siłownia od 8.00 - 8.30 do 11.00,
11.30 obiad zaraz po siłowni kasza jaglana z kurczakiem lub schabowy z warzywami lub inne mięso
15 min po obiedzie kawa.
13.30 spacer z psem 50 min. - biorę psinę do pracy i idziemy się poruszać
15.00 duży jogurt naturalny z musli lub puszka tuńczyka w oleju
16.30 obiad z zupą i drugim - nie jem ziemniaków lecz kaszę gryczaną lub jaglaną lub ryż, a najlepiej samo mięso i warzywa
18.00 kolacja
21.00 spacer z psem min.30 minut
22.00-22.30 spać.
Jak jadę na basen, to jadę na czczo, a po basenie zupa.
Najlepiej jest jeść 4 - 5 razy dziennie mniejsze porcje, a jak poczujecie głód, to kolejną rzecz. Super, to 6 posiłków, czyli wychodzi co 3 godz. posiłek.
Nie liczę każdej kalorii, ale unikam pustych.
Jak mam ochotę na batona, to wcinam. Polecam batona musli z Lidla. Są tanie, mają wiele smaków i są OK.
Jak chcę lody to jem, ale taką chcicę mam raz na tydzień. Piwo, tak, ale 1 sztukę i bez chipsów czy paluszków. Wódeczka, proszę bardzo, ale bez dojadania. Na obiadkach rodzinnych w niedzielę, nie opychajcie się ciastkami mamusi czy teściowej i zamiast wiadra zupy zjedzcie 2 schabowe z sałatką.
Możecie robić sobie szejki z owoców mrożonych i jogurtu naturalnego. Np. Maliny, truskawki, borówki, do tego jogurt lub maślanka, odrobinę cukru do smaku lub oleju do ciast i heja. Przepisy są na stronie Men's Health. Znajdziecie tam całe menu.
No to na razie wystarczy


ale bazę wiedzy wrzuciłeś
chyba się w nią zagłębię 


aż czytam coś takiego:

i na spacerek 5 km/h 45 minut i kalorie podobnie znikają jak na basenie.


