Upały umiarkowane , woda ciepła , ogólnie nudy .
Postanowiłem rozruszać imprezę i zaproponowałem wycieczkę do jaskini Dikte w której urodził się Zeus.
Nikt nie chciał wyjść z basenu więc postanowiłem wyruszyć sam .
Jadę i jadę serpentynami , nawigacja pokazuje mi , że jednak muszę zjechać z głównej drogi.
Po chwili piękna droga kończyła się , kamulce wokoło i .....zerkam w ubezpieczenie wypożyczonego auta a tam jest napisane ...only asfalt .No cóż , czego oczy nie widzą .........

Dojeżdżam autem do góry i okazuje się , że muszę wspinać się kilkaset metrów aby dojść do wejścia .
Ale w końcu Zeus chronił się tam przed śmiercią ze strony Kronosa więc nie dziwota , że wysoko.
Staję przed jaskinią a tam jakieś napisy , VERBOTEN , NO ENTRY , Запрещение .
Nie ma nic po Polsku więc przekraczam barierkę i wchodzę .

Widzę ....ciemność.
Schodzę na dól i schodzę a tam końca nie widać .
Nieźle się ten mały Zeus schował .
Zobaczyłem , że w pewnym momencie ścieżka zaczyna piąć się do góry , znaczy wyjście jest niedaleko .
Rozglądam się za kamieniem .
Kamień , hm , to taka moja tradycja , zawsze jak jestem gdzieś pierwszy raz to zabieram ze sobą kamień .
Rozglądam się i szukam a tam nie ma żadnych kamieni ...ani jednego .
Widzę kupkę szmat .
Podchodzę , no tak , stare ubranie Zeusa a kamienia ani jednego .

Kopię w złości stertę szmat i widzę ...piękny szary kamień ze srebrnymi nitkami , w sam raz ani za mały ani za duży .
Muszę jednak uważać czy to na pewno kamień .
Przez tyle lat to i g...zrobi się twarde .
Jednak po bliższych oględzinach okazało się , że to naprawdę jest to o co mi chodzi.
Wkładam go do kieszeni jak największy skarb i wspinam się do góry , tam gdzie widać fragment nieba.
Wychodzę na zewnątrz .
Robię głęboki wdech i ......zaczynam się dusić .
W jaskini było 10 stopni a na zewnątrz 40 .
Nagle słyszę obok parsknięcie .
Obracam się a tam stoi Grek z osiołkiem chętnym do zwiezienia mnie na dół .
Myślę sobie , co to Morskie Oko czy co .

Chłop zaprasza mnie na osła ale nie korzystam , i dobrze , bo po drodze widzę kilka jaszczurek , jakiegoś futerkowca i chyba orła ale był daleko .
Więc mam kamień z Jaskini Zeusa , jutro jadę na Knossos , po ....następny kamień .........
Część II
Labirynt Knossos - czyli jak się nie zgubić .
Pomińmy tę część ( i wszystkie kamienie jakie tam znalazłem oraz jak się zgubiłem ) i przejdźmy od razu do Fajstos.
Część III
Pałac w Fajstos jest jednym z najznakomitszych obok Knossos przykładów architektury minojskiej. Wokół pałacu rozciągało się miasto, odkopane dziś jedynie w niewielkim stopniu.

No cóż , trzeba było biednym Grekom trochę pomóc w kopaniu , nie?
Jak zwykle szukałem kamienia , takiego aby nie był za ciężki i jednocześnie był inny niż wszystkie.
Nie było takiego .
Czego się nie dotknąłem było albo z 1600 p.n.e. lub 2000 p.n.e.
W pewnym momencie znalazłem starą amforę .

Wiedziałem z przewodnika , że nikt ich nie ruszał od ponad kilku tysięcy lat.
To było coś dla mnie .
Podważyłem jedną i...........w piasku ukazał się moim oczom fragment dziwnego dysku .
Był trochę większy niż planowałem zabrać ale miał wokoło dużo dziwnych napisów.
To pobudziło moją ciekawość i zacząłem rozszyfrowywać napisy na dysku .

Szyfr był dosyć prosty i po godzinie już miałem gotowe rozwiązanie .
Ponieważ jednak ludzkość nie zrozumiała by tego przesłania wszystkie zapiski wrzuciłem do kosza w hotelu w okolicach Hersonisos.
Skoro jednak mnie prosicie to przetłumaczę kilka wyrazów .
Zaczynając od środka .
Kia Sorento....the best...car ...in the...world... kto go ma...jest jak ptak...wolny i ( zamazane) ....uwaga na turbinę .....koni 140 i jeden osioł.....













