Jeśli masz Sorento pierwszej generacji z silnikiem benzynowym 3.5l V6, to musisz zdawać sobie sprawę, że za poranne klepanie zimnego silnika odpowiedzialne są tak zwane hydrauliki. Z założenia powinny one kasować luz zaworowy i być bezobsługowe w przeciwieństwie do regulatorów mechanicznych. Niestety po czasie zapychają się one brudem z oleju silnikowego i klepanie, zwłaszcza przy niskich temperaturach, znacznie się wydłuża. Skutecznego sposobu na domową regenerację regulatorów nie ma, a przynajmniej ja o nim nie słyszałem. Trzeba zakasać rękawy, wyszperać zaskórniaki i zabrać się do roboty. Operacja nie jest trudna, nie wymaga też wiedzy tajemnej. Jest za to upierdliwa i czasochłonna. Warto zarezerwować sobie cały dzień.
Co potrzebujemy:
- regulatory 2461033050 (24 sztuki)
- uszczelki pokryw zaworowych 2244139810 + 2244339810 (2 komplety)
- uszczelkę dolną kolektora dolotowego 2921539800 (1 sztuka)
Warto przy okazji wymienić o ile nie były wcześniej zmieniane:
- świece 2741037100 (6 sztuk)
- przewody zapłonowe 2742039800 (1 komplet - 3 sztuki)
- cewki zapłonowe 2730039800 (3 sztuki)
- część kolektora dolotowego z klapami 2922239800 (1 sztuka)
Pracę warto zacząć od spuszczenia płynu chłodniczego. Całego. Ja próbowałem spuścić tylko tyle ile jest konieczne i w układzie został litr. Nie ma sensu się tak bawić. Spuszczanie oleju nie jest konieczne, jeśli nie chcemy go zmieniać.
Dalej zdejmujemy ramiona wycieraczek, górną część podszybia, mechanizm wycieraczek i dolną część podszybia. Nie ma co się łudzić, że bez tego damy radę.
Zdejmujemy osłonę silnika, rozłączamy wszystkie przewody elektryczne, wężyki podciśnienia i płynu chłodniczego. Jest tego sporo, lecz nie sposób się pomylić przy składaniu.
Odczepiamy linki od przepustnicy, zdejmujemy elastyczny łącznik między filtrem powietrza a kolektorem dolotowym. Obudowy filtra nie trzeba ruszać.
Teraz możemy już zdjąć kolektor. W tym celu trzeba odkręcić śruby wsporników kolektora (2 po bokach, jedną z tyłu), wszystkie śruby i 2 nakrętki widoczne z góry. Po odkręceniu wystarczy szarpnąć go do góry. Nie jest zbyt ciężki. Po zdjęciu warto przykryć otwory dolotowe, aby nic tam nie wpadło. Pod kolektorem jest jeszcze kilka przewodów do rozłączenia. W sumie są to 2 wiązki elektryczne. Trzeba je rozpiąć na tyle, żeby dało się odsunąć na bok. Jedna z nich idzie aż do rozrusznika. Pod spód silnika. W tym momencie zaczyna wyglądać to wszystko nieciekawie, ale bez obaw. Nie da się wtyczek pomylić. Mamy też 2 wężyki (odmy) podłączone do każdej z pokryw zaworów. Trzeba je dołączyć.
Teraz trzeba wziąć głęboki oddech i zabrać się za demontaż wsporników kolektora dolotowego. Są 3. Po jednym z lewej i prawej oraz jeden z tyłu silnika. Po 2 śruby na wspornik. Dostęp do śrub jest kiepski, można spróbować zostawić ten tylny na miejscu, ja go odkręciłem.
Następnie zabieramy się za odkręcenia plastikowych pokrywek świec, odłączenie przewodów zapłonowych i odkręcenie cewek. Warto ten cały bałagan wyjąć z komory silnia, bo będzie nam przeszkadzał. Samych świec odkręcać nie trzeba. Przynajmniej nic nie wpadnie do cylindrów.
Teraz jesteśmy na etapie zdejmowania pokryw zaworowych. Przeszkadza nam jednak osłona paska rozrządu. O ile z lewej strony nie ma problemu. Wystarczy odkręcić i zdjąć górną część, to z prawej nie jest już tak łatwo. Przeszkadza pompa wspomagania. Tu są 2 szkoły. Można odkręcić i odsunąć pompę, a następnie zdjąć osłonę, albo zdewastować osłonę i zrobić otwór (pod osłoną jest śruba pokrywy) w górnej jej części. Przy opcji 2 trzeba pamiętać, że pod osłoną jest pasek rozrządu. Ja wybrałem opcję 2. Po uporaniu się z osłoną odkręcamy wszystkie śruby pokryw zaworów i je zdejmujemy. Niekoniecznie obie na raz. Trzeba trochę pomanewrować pokrywami. Łatwo się nie poddają.
Mamy już dostęp do winowajców zamieszania, ale patrzymy na zegar. Jest 12 więc należy się kWh

Wracamy i widzimy coś takiego.
Do dalszych prac potrzebne jest specjalne narzędzie, które można zakupić w internetach (np. https://www.tesam.pl/s9999853-przyrzad- ... W6f-PuBBVM) lub wykonać samodzielnie. Ja zrobiłem coś takiego.
Wykorzystałem do tego nóż kuchenny. Nie jest on idealny, ale o tym później. Narzędzie wkładamy między wałek rozrządu a kapturek sprężyny zaworowej. Naciskamy sprężynę, uwalniamy i wyjmujemy dźwigienkę zaworową. Teraz wystarczy wyjąć stary regulator z gniazda i umieścić w nim nowy. Nowy wkładamy powoli, bo z otworu obok gniazda tryśnie olej. Ponownie naciskamy sprężynę i umieszczamy dźwigienkę na miejscu. Jedna uwaga, krzywka danego zaworu na wałku rozrządu musi być skierowana w górę. W celu ustawienia krzywki obracamy wałem korbowym.
Czynność powtarzamy 23 razy i możemy zabrać się za składanie wszystkiego, co rozebraliśmy przy okazji wymieniając uszczelki i opcjonalne elementy. Po operacji silnik powinien odpalić od kopa i już nie klepać przy zimnym starcie.
Parę słów odnośnie narzędzia. Nóż jest tani i wystarczy na jednorazową zabawę, jednak warto wybrać jak najszerszy. Wąski potrafi wpaść między sprężynę a ściankę głowicy. Przy szlifowaniu należy zwrócić szczególną uwagę na krawędzie. Ostre niosą ryzyko narobienia opiłków metalu (głównie miękkiego aluminium z głowicy), które nie są pożądane w silniku.












Ponowna wymiana nastąpiła 2 tygodnie temu. Znalazłem na allegro oryginalne po 45zł na stronę i... tak, da się to zrobić bez ruszania podszybia. 