Kaśka pisze:No bo Jeep na szczęście to nie jedyna terenówka

A tak z ciekawości, chcąc kupić prawdziwą terenówkę, co trzeba kupić, żeby zaraz nie chcieć zmieniać na jeszcze prawdziwszą?
Wiem, że nie bezpośrednio w temacie, ale jakoś tak pytanie wynika z dyskusji podjętej w ostatnich postach

Akurat wasze auto dość dobrze się nadaje do motania, bo macie napęd załączany na sztywno. Silnik też dobry. Zatem pozostaje blokada w tylny most, może być ten ValRacing, o którym ostatnio rozmawiacie. Potem blokada przedniego mostu - coś koło 1000€ za ARB, ale chyba są jeszcze inne, co nie znaczy, że tańsze. No i zabawa z budą - przedni zderzak trochę ogranicza kąt natarcia, a duży zwis tylny kąt zejścia. Do ekstremum się nie nadaje ale trochę pojeździć się wówczas da. Problem jest inny. Za wszystkie powyższe przeróbki trzeba liczyć trochę pieniądza, a można pójść inną drogą, czyli sprzedać Sorento i kupić:
- Jeep WJ 4,7 V8 ale koniecznie z napędami Quadra Drive - właściwie seryjny potrafi więcej niż zmotane Sorento
- Suzuki Samuraj/Jimny/Vitara - małe, lekkie, motać nie trzeba a i tak wymiary i dzielność pozwalają na więcej niż Sorento
- Discovery II/Defender - bez motania może bardzo dużo
- Patrol - fajny w teren, ale duży i ciężki, pomotać trzeba
- no i na końcu mój faworyt, ale to budżet inny - Gelenda (Mercedes G) - seryjnie 3 blokady mostów
Pewnie o czymś zapomniałem, ale te auta spokojnie można kupić w budżecie przeznaczonym na Sorento (wyjątek Gelenda) i jego modyfikacje. Oczywiście w każdym "bez motania" oznacza już wymianę opon na AT/MT.
Poza tym trzeba wziąć pod uwagę teren jakim nasza okolica proponuje. Większość wyjazdów w plener można przejechać czymkolwiek z napędem na obie osie (nawet tylko automatycznym). Gdy już są chęci jeździć po większym badziewiu (w szczególności błocie i piachu), to warto zobaczyć na ceny części zamiennych. I dlatego w moim zestawieniu znalazło się dość tanie w motaniu i naprawie Suzuki.
Celowo pominąłem Jeepy XJ, ZJ, WH, wranglery. XJ i ZJ tańsze niż WJ, ale ten ostatni poprzez napęd QD jest dużo dzielniejszy - blokady mostów pozwalają na wjazd na niektóre przeszkody delikatnie, wykorzystując możliwość napędu a nie tylko moc silnika (mocą silnika można przejechać wieloma autami przez wiele trudnych miejsc, ale często tylko raz, potem remont auta). Jeszcze lepszy od WJ jest WH, ale trochę szkoda masakrować go w cięższym terenie, bo dość drogie jeszcze są, więcej elektroniki oraz... bardzo dobrze jeździ się nim po czarnym.
No i właśnie na koniec wszechstronność. Niestety nie każdym z powyższych jazda po czarnym jest przyjemna. W mocno zmotanych autach można od czasu do czasu gdzieś dojechać, ale nie za daleko. Ale już samo prowadzenie WJ, a w szczególności układ kierowniczy jest dużo gorszy niż w Sorento czy WH. Wyjazd powyżej 100 km, w szczególności z dziećmi, już jest męczący. Suzuki przez to, że są małe i zwinne strasznie trzęsą, no i silniki właściwie nie dysponują mocą. Landkami nie jeździłem. Parch zmotany w sumie jest gorszy w terenie niż WJ/WH, ale można go topić, czy mocno katować. Natomiast jazda w trasie tylko po wspomagaczach. Po schodach za to jeździ się nim przyjemnie.
Ciężko zatem dobrać komuś terenówkę nie wiedząc co z nią chce zrobić.
Sam mam z tym problem, bo chciałbym auto zarówno w błoto jak i po mieście i w trasę 300 km w jedną stronę. Jeszcze do tego z dziećmi i bagażami. No i jeszcze nie mam tego gdzie trzymać i naprawiać - zabawa w odstawianie do serwisu na naprawę każdego zniszczenia terenowego nie jest specjalnie tania i wygodna.