#33 Postautor: marcelo8 » niedziela, 29 sierpnia 2010, 20:15
Co do osobnej opowieści: Niektórzy z Was drodzy forumowicze znają mnie i należało się spodziewać że i tym razem przyciągnę do siebie jakąś przygodę. Ale do rzeczy:
godzina ok 14.00, plaża, bawię się z córką w wodzie, wygłupiamy się, podnoszę ją na rękach (coś jak finałowa akcja w dirty dancing) po czym opuszczamy się razem (kładziemy) na fali. Z tyłu podpływa dziewczynka w masce, która nurkując nie widzi naszej zabawy. Obie dziewczynki ocierają się głowami, w pierwszej reakcji łapię oszołomioną córkę na ręce po czym widząc że druga dziewczynka stoi samodzielnie pytam i przepraszam po angielsku czy nic się nie stało, że przepraszam i czy potrzebna pomoc? Mówiąc to zostaję złapany przez kogoś za szyję i trafiam pod wodę, puszczam córkę która wystraszona ucieka na plażę. Jakich chorwat wykrzykuje coś i cały czas próbuje wepchnąć mnie głębiej w wodę. Oczywiście krzyczę coś i przeklinam, odpychając go idę na brzeg, zostaję zatrzymany przez drugiego chorwata który łapie mnie za rękę i nie chce puścić, cały czas coś gadając, pierwszy chorwat po raz drugi łapie mnie za szyję i próbuje położyć w wodzie, w tek chwili dostaje ode mnie strzała w splot i kątem oka zerkając że drugiej dziewczynce nic nie jest idę do mojej córki. Chorwat po jakiejś minucie podchodzi i palcem wskazującym (krzycząc coś) chce mi chyba powybijać oczy , więc dostaje kolejnego strzała w rękę. Po tym słyszę słowa że zadzwoni na policje, ja mu przytakuję że owszem tylko natychmiast. Po 40 min. przyjeżdża policja i następuje przesłuchanie chorwata, później mnie mierną angielszczyzną. Facet wyraźnie żąda ukarania mnie,ale ja jeszcze wtedy nie wiem za co? Jedziemy na komendę tam dmuchanie w alkomat (mieszczę się granicach 0,53 promila) najwyższy rangą na posterunku nie bardzo wie jak i kogo ukarać bo przecież dzieciom nic się nie stało. Zostaje mi zatrzymany paszport. Dzwonię do konsula, Dostaję tłumaczkę i okazuje się że następnego dnia odbędzie się rozprawa w trybie 24-ro godzinnym. Następnego dnia od sędziego dowiaduję się że chorwat żąda zadość uczynnienia za to że powiedziałem do niego: "kurwo" . Co się jeszcze okazuje to policjant kryminalnej w 21-letniej służbie twierdzący że zna na tyle język polski że wie że go obraziłem i tłumaczy sędziemu co to słowo znaczy. Ja ripostując każę tłumaczyć że to nie była obelga, tylko przecinek w zdaniu, sędzia nie rozumie o co kaman, więc każę przetłumaczyć przykład: "o jak mnie ku... boli ząb" lub " zepsuł mi się samochód kur... mać" na te słowa sędzia głośno aprobuję moją wypowiedź i zaczyna krzyczeć na chorwata.
Jednak ponieważ sprawa się odbyła, ja zostaję skazany najniższym mandatem 300 kun i kosztami sądowymi 450 kun (razem 100 euro) natomiast sędzia zapewnia mnie że chorwat dostanie drugie 450 za rozprawę i niewspółmiernie więcej mandatu z powiadomieniem przełożonego o zajmowaniu policji pierdołami i traceniu czasu jego i funkcjonariuszy.
No i to tyle przygód w te wakacje, ale do końca roku jeszcze trochę czasu, więc....