Dzień trzeci - ostatni.
Dzisiaj do 10:00 trzeba opuścić kwaterę .
Dziwne , że nad morzem są takie duże widełki czasowe w zameldowaniu , inaczej niż w innych rejonach .
Jemy ostatnie śniadanie i idziemy nad morze .
Tym razem idziemy w prawo .
Tam już nie ma domów i mam nadzieję na większą ilość muszelek , bo jak do tej pory prawie nic nie znalazłem.
Szum fal jest wszechobecny .
Zastanawiam się chwilę ile może mieć decybeli .
Wyciągam telefon i już za chwilę mam zainstalowany miernik.

Czyli szum morza bezpośrednio na plaży ma 66 decybeli
Zbliża się 10:00 czas oddać pokój , niestety muszelki nie znalazłem ani jednej.
Żegnam się z właścicielami Pensjonatu i wyjeżdżam poza bramę .
Postanawiam jeszcze nie kończyć z morzem w tak pięknym i ciepłym dniu.
Parkuję przy plaży i tym razem ruszamy w nasz ostatni spacer w kierunku najdzikszych terenów , czyli w stronę Dębek.
Gdy znikają ostatni ludzie tu dopiero widać prawdziwą dzikość plaż .
Jest cudownie .
Co chwila wpadamy na ławice muszelek i niebawem mamy już pełną torbę .
Po horyzont nikogo nie ma , cisza spokój.




Są też piłkarskie akcenty



Mijają nas rowerzyści z dwoma pieskami , z których jeden biegł a drugi odpoczywał w wózku.

Wszędzie było coś ciekawego , nie do zobaczenia na innych plażach...

Spacer zajął nam ponad dwie godziny i to był najpiękniejszy moment podczas tego wyjazdu .
Uwielbiam dzicz , spokój i samotność na plaży.
Aż mi się nie chce wierzyć , że w najbliższej odległości od Warszawy na północ jest takie miejsce .
Olbrzymia szeroka plaża na długości wielu dziesiątków kilometrów, piasek jak z bajki , drobny , przemiły w dotyku.
Zupełnie jakbym się cofnął do czasów dzieciństwa.
Nie chciało się wracać.

Twarz zaczyna mnie już piec , zobaczymy co będzie jutro
Dochodzimy do 12 wejścia i jestem za bardzo zmęczony żeby iść dalej, choć widoki kuszą swym pięknem.

Czas do domu , wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć .
Tyle samo ile szliśmy w tamtą stronę zajął nam powrót do auta.
W mieście, w ostatnim straganie kupuję jeszcze dwa magnesy na lodówkę , jeden dla Scorpiona

Ruszamy , tym razem wybieram trasę przez Ostródę .
Jedzie mi się znacznie lepiej niż autostradą .
O 19 jestem już w domu.
Jutro zatankuję i podliczę koszty wyjazdu .
Ogólnie jestem bardzo zadowolony .
Odpocząłem aktywnie , poznałem nowe tereny , pogoda była wyśmienita, jodem jestem chyba cały przesiąknięty
