Jedni jeszcze spali, drudzy trzeźwieli, a ja postanowiłem jak co roku otworzyć sezon.
Kac morderca, mróz (-10*C) nic mnie nie powstrzyma
Melduję się około 8:00 nad rzeką. Moim oczom ukazuje się ze dwudziestu, równie zakręconych trociarzy, spinningistów.
Składanie sobie noworocznych życzeń, ktoś tam trzepie świątecznego kielicha.
Odpalam papierosa i zaczynam wędkować.
Po którymś rzucie bach i siedzi! Po pierwszych kilku sekundach wiedziałem, że coś ładnego się uwiesiło.
Hol trwał może z 5 minut. Walka fajna, delikatny sprzęt jak na trocie, ale uważam , że na mojej rzece wystarczający.
Samiczka ładnie murowała. Przypadkowi wędkarze łowiący gdzieś obok szybko się zlecieli i pomogli podebrać rybkę, za co jestem bardzo wdzięczny.
Samica Troci 84 cm i równe 5 kg zdrowiutka, co bardzo cieszy.
Życzę każdemu wędkarzowi takiego otwarcia swojego sezonu.











Jak mieszkałem w Oławie, to każdą wolną chwilę spędzałem nad wodą. Do Odry miałem 250 metrów. Tu jak jestem nad Wisłą to aż mnie skręca od środka.
Otwieram furtkę i już jestem:)Wisłę też często robię-20 km. Mam do dyspozycji jeszcze kilka rzek i jezior, no i nasze morze:)


