Taka oto sytuacja...

... gdzieś w pod Nysą i jedyne rozwiązanie - po 30 minutach telefonowania po znajomych szwagra, inna terenówka i na kinetyku wyskoczyłem.(Szwagier mówił "jedź jedź ! Ja jeździłem to i ty dasz radę ! " - potem się okazało że nie jeździł tylko prowadził rower... po pijaku...)
Ponieważ uważam że nie ma co kombinować z elektrycznymi przenośnymi wyciągarkami (chociaż sprzęt fajny ale chyba troche słaby na pochyły pisakowy teren
), wtedy pomyślałem o tirforze.Np.: http://www.wciagarki.com.pl/tirfor
Co sądzicie o takim rozwiązaniu - ciekaw jestem opinii...







. Nie dało się siedzieć w spokoju i 



