Wczoraj byłem pierwszy raz pojeździć na urządzeniu zwanym trikke - taka duża hulajnoga.
Mój kolega, który zaszczepił się dość mocno tym tematem z ciągu 4 miesięcy (bez diety i po rzuceniu fajek) schudł 15 kg. Zgadza się, jeździ codziennie, ale inaczej się nie da schudnąć.
Fajna zabawa, a dodatkowo daje ostro w pióra, bo pracuje prawie całe ciało. Ręce, nogi, ramiona i co najważniejsze brzuch, który najtrudniej zgubić.
Ceny sprzętu nie są małe, ale warto wybrać markowy, bo chińczyki psują się po 2 razach. Oczywiście można na początku wypożyczyć takie cosik i zobaczyć czy się spodoba.
Moja 9-letnia szkodniczka jest zachwycona, mniejszej się podoba, a największej (nie szkodniczce :whistle: ) też sprawiło wiele frajdy, co jest naprawdę trudną sztuką.
Podrzucam Wam kilka zdjęć i link do filmiku z Tuba - więcej filmów znajdziecie właśnie tam.
Ktoś powie, że rower jest lepszy.... hmmm, ale ciało tak nie pracuje intensywnie jak tutaj. Lepsze od rolek, dla mnie, bo łatwiej się nauczyć, łatwiej hamować i jeździ się wyprostowanym no i intensywność aerobowa większa.
Aaaa są też wersje na zimę dla leniwców czyli z silniczkiem
POLECAM



