Strona 1 z 1

Jak zostałem nabywcą SORENTO

: wtorek, 11 stycznia 2011, 21:02
autor: Witka1
Witam . Wprowadzam nowy temat.
Cieszę się z posiadania Sorento i chciałbym się podzielić jak doszło do tego, że stałem się posiadaczem SORENTO , myślę ,że nie jeden z uczestników Forum mógł by się podzielić tajemnicą nabycia Sorento.
Do rzeczy- będąc w latach 2008 ÷ 2009/ 2 lata/ na kontrakcie szwedzkiej Firmy VOLVO / Szwecja/ jako inspektor nadzoru sieci i instalacji sanitarnych budowy biurowca Centrum Obliczeniowo-Informatycznego VOLVO, na terenie drugiej w świecie potężnej fabryki autobusów we Wrocławiu, na budowę dojeżdżałem peugeotem białym 205 diesel .
Na trenie budowy ,ogrodzonym z pilnującymi strażnikami, przebywały wypasione „fury”, generalnego wykonawcy Firmy Skańska/ Volva, Renault-y itp/, szefostwa kontraktu budowy/Szwedów/ , „wypasione bryczki” moich dwóch kolegów inspektorów-budowlańca i elektryka .Między tymi ładnymi samochodami
stał mały peugeocik 205.
Pod koniec budowy/ dwa miesiące do końca/ podchodzi do mnie Szwed i prosi abym przestawił z terenu budowy swój samochód na parking dla pracowników/zatrudnionych jest ok.25000osób/ , ponieważ jutro przyjeżdża ze Szwecji Szef prezydent VOLVA , źle będzie odebrane , że taki samochód tu stoi i ,że zatrudniony na ich kontrakcie inspektor, jeździ starym samochodem, nie pasującym do tych stojących na placu budowy..
Jako już trochę wiekowy ,nie przykładałem wagi czym się jeździ , że to w obecnych czasach takie ważne , myślałem ,że ważnym jest to co się ma w głowie. Zmiana pokoleń. Postanowiłem zmienić samochód.
Jeden z moich synów namówił mnie do kupna Sorento ,którego w ogóle nie znałem i nie widziałem na ulicach Wrocławia , Pokazali zdjęcia Internecie jak wygląda , poczytałem opinie na nowo powstałym Forum o Soernto . Synowie poszukali Sorento w Niemczech w grudniu przed Świętami.. 2009r. i już 29.12.2009r pod Monachium zostałem nabywcą .Dzięki w/w zajściu i synom ,stałem się posiadaczem wspaniałego, dużego i bezpiecznego samochodu jakim jest moje kochane SORENTO i jestem szczęśliwy z jazdy , przy której się relaksuję .

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: wtorek, 11 stycznia 2011, 23:13
autor: cyber_human
Fajna historia.
O ile pamiętam, na starym forum był już podobny temat, można by wątki połączyć...
Co Państwo na to?
Pamiętam jak dziś, jak opisywałem swoją przygodę, choć nie tak dynamiczną i pełną zwrotów akcji, jak powyższa, przedmówcy :)

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: wtorek, 11 stycznia 2011, 23:36
autor: Admin
Ta historia powinna mieć ciąg dalszy :)
Czy teraz Szwedzi już nie chcą żebyś przestawiał samochód ? a może jak przyjeżdżasz to przestawiają auto szefa Volvo :)

A u mnie ?
Listopad 2008 , nikt nie słyszał jeszcze o kryzysie , pełna prosperita więc jak co dwa , trzy lata czas zmienić samochód .
Każde nastepne moje auto to było jakby spełnieniem marzeń , no , powiedzmy zachcianek . Chciałem mieć auto z gazem bo każdy miał , to kupiłem .Jeżdżąc nim myślałem , nastepne moje auto to będzie kombi . Minęły latka i kupiłem Mondeo , oczywiście kombi :)
Jeżdżąc Mondeo kombi myślałem , jakie będzie moje następne auto . Nie miałem już większego wyboru , został Van i Terenówka .
Vana kupił brat , więc już nie pozostało mi nic innego jak kupić coś z napędem na cztery koła .
A jak kupować , to już coś z "grubej rury" :) , więc w ruch poszły auta powyżej 2000 roku . I tu zaczęły się schody .
Okazało się , że większość jest poza moim zasięgiem finansowym . Poza Mercedesem ML :31
Szukałem , wybierałem i zawsze wychodziło mi , że ten po liftingu jest znacznie lepszy od tego przed , ale jednocześnie dwa razy droższy .
Spuściłem trochę z tonu i odkryłem Ssangyong i Sorento .
Jakoś klon Mercedesa nie zabardzo przypadł mi do gustu więc na placu boju zostało tylko KIA Sorento .
Trzy lata temu to była odważna decyzja , ponieważ auto dla wszystkich było czarną magią a jedyne Kia jakie się widywało to zardzewiałe puszki po konserwach .
Gdy już wiedziałem co chcę przyszedł czas na wybranie wersji .
Allegro poszło w ruch . :)
Wpisałem Kia Sorento , jest wynik - 280 sztuk :yupi
Wybrałem więc : czarny , automat , 2005 rok , bezwypadkowy , diesel , z Polskiego salonu , na fakturę .
Wynik - 0
Hm , to było jak kubeł zimnej wody , musiałem znowu trochę spuścić z tonu .
No więc , nie musi być czarny , nie musi być automat , nie musi być z 2005 roku , musi być bezwypadkowy i musi być na fakturę .
Wynik - 1
Złoty , manual , 2003 , bezwypadkowy , faktura .
Zdaża się , że to samochód wybiera właściciela , nie odwrotnie . :29
Łapię za telefon i mówię , że biorę go , w leasing , niech nie sprzedaje aż załatwię formalności z bankiem .
Samochód stoi w Rzeszowie ja załatwiam wszystko w Warszawie .
Tydzień podpisywania umów i jest decyzja , pieniądze mają zostać przesłane na konto właściciela .
Nie mogę się już doczekać i wsiadam w pociąg do Rzeszowa .
W okolicach Krakowa dzwonię i pytam się czy już przelano pieniądze , niestety jeszcze nie .
Dojeżdżam na miejsce , na peronie czeka na mnie żona właściciela i mówi , że przelew przed chwilą przyszedł .
Zawozi mnie do firmy męża a tam stoi ........Czarna Toyota Lancruiser , automat , nówka z salonu ......a za nią złote Sorento. :D
Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem mój samochód . Był piękny , czysty , błyszczący , złoty , po prostu idealny .
Biorę papiery , kluczyki i wsiadam . Pierwsze wrażenie , ale tu wysoko . Próbuję ruszyć i auto skacze do przodu jak narowisty koń , puszczam gaz i już teraz naciskam go powolutku . Tankuję do pełna i wracam do Warszawy . Dojeżdżam do jakiegoś tira i jadę za nim całą trasę 70-80 km/h ucząc się przy okazji przycisków .
Przed domem tankuję paliwo , zużycie 7,8 l / 100km .
Nigdy nie udało mi się powtórzyć tego wyniku .
Mija znowu trzy lata , czas zmienić samochód .............teoretycznie :)

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: środa, 12 stycznia 2011, 08:30
autor: kwintolp21
Ojoj, moja historia hmmmm, Czerwiec 2007 Zielona strzała Zaz Zaporożec Tavria 1102 cudo techniki kupiłem go za symboliczną zgrzewkę piwa i przez pół roku dołożyłem 2000zł w tym zatarty silnik, rozrusznik, akumulator, alternator... magia...
Potem poszedłem krok w przód spadkowy Opel Corsa 5D 1997 42 000 km był to luty 2008 przeszedł kompletną metamorfozę a nakłady dwukrotnie przewyższyły wartość auta... Jako ciekawostka po sprzedaży tego samego dnia nowa właścicielka skasowała go w drodze powrotnej (silnik 1,2) sądy, wyrok...
Po dostaniu się na studia i podpisaniu wszystkich dokumentów na UA wybrałem się do Poznania po Mercedesa-Benz W203 sedan jeździła kobieta z dzieckiem puki co moje jedyne auto z książką serwisową :03, byłem zadowolony dopóty nie nadeszła zima jazda napędem na tył po Lwowie to nie lada wyzwanie poza tym potrzebowałem większy bagażnik na towar a autko 2001 108 000km zaczęło wymyślać z elektroniką kontrolka poduszek, klakson sterowanie szybami i lusterkami centralny zamek padało jak muchy...
Aby jak najmniej stracić szukałem na wymianę i dopłaty max 2,500 euro, biorąc po uwagę benzyna rok, wygląd praktyczność Jeep Grand Cherokee>2006 nie ta liga dużo czasu poświęciłem potem znalazłem Koreańskie cudo spełniające i tak odkryłem Sorento...
Potem Pan z Przeworska przyjechał i przywiózł jako mienie przesiedleńcze jednak za duży silnik jak na PL owszem auto po drobnych przejściach i do poprawek ale ogólnie :31

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: środa, 12 stycznia 2011, 08:36
autor: cyber_human
Adminie: jesteś mega odważny. Tak bez oglądania, dotykania? Hmm... :)
Gratuluję zakupu. Tobie. Sobie. Wszystkim :)

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: środa, 12 stycznia 2011, 13:45
autor: prtro
Ja miałem podobna sytuacje jak Admin, tylko że ja zobaczyłem sorento w tv a reklamował je Andre Agassi. Powiedziałem wtedy do żony, że muszę je mieć i po pół roku pojechałem po samochód, tak samo jak admin nie oglądając go wcześniej. Ja jak kupowałem swojego, a był to w lutym 2005 r., było ich na allegro tylko 12 szt i trzy strony z częściami. Do dziś pamiętam to fajne uczucie, pierwszego zasiadania za kierownicę, wrażenie niesamowite i niepowtarzalne, zwłaszcza jak się przesiadło z plaskacza. Jak kupowałem ostatnio swój obecny samochód, już tego nie było, ale tylko dlatego, że już miałem wysokiego 4x4.

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: środa, 12 stycznia 2011, 19:42
autor: Admin
Beata pisze:Admin, zapomnij na trochę, że masz Sorento, zrób to w jaki tylko sposób chcesz (piwo, wódka czy cokolwiek), potem zejdź na parking, naciśnij przycisk w pilocie i wypatruj, który samochód zareaguje. Ten będzie Twój! Nowy, na następne 3 lata :)


No więc upiłem się jak nakazałaś , ledwo przytomny sięgnąłem po kluczyki , wyszłem na dwór , naciskam guzik i ............zareagowało Cinquecento :16 . Dziękuję Beatko :28

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: piątek, 14 stycznia 2011, 12:01
autor: Witka1
...... dalsza część,
po zakupie Sorento , zajechałem pod fabrykę i pochwaliłem się nowym nabytkiem.
Szwedzi pooglądali, poruszali ramionami i stwierdzili , auto jest dobrej klasy, ale nie jest takie jak VOLVO , nie jest w czarnym kolorze.
Skandynawowie , a szczególnie Szwedzi mają takie mniemanie , to co szwedckie jest najlepsze, a w rzeczywistości tak nie jest,
my Polacy przewyższamy ich pod kilku względami , ale oni nie chcą się do tego przyznać.

Re: Jak zostałem nabywcą SORENTO

: sobota, 15 stycznia 2011, 21:03
autor: Admin
Tego jeszcze nie próbowałem , nie wiedziałem , że Sorento tak ładnie skacze :)