Czasami sami jesteśmy "sprawcami" awarii
Byłem na przeglądzie i diagnosta powiedział mi że tarcze z tyłu się kończą. No cóż , trzeba zrobić ...kiedyś . No i przyszły wakacje i wyjazd do Albanii. Myślę sobie zrobić teraz czy po przyjeździe , nawet się umówiłem w warsztacie, ale coś wypadło i nie stawiłem się. No i sobie tam jeżdżę po tych Bałkanach , kilometry lecą , nawet się nie zorientowałem jak zrobiłem 4800. Dwa tygodnie minęły, trzeba wracać. W Albanii było wszystko w porządku , w Macedonii jakieś lekkie szumy, w Serbii zaczęło coś zgrzytać z tyłu przy hamowaniu. Węgry przejechałem nie naciskając wogóle hamulca. Na Słowacji trafiłem na góry i serpentyny . Do Krakowa się doturlalem i jak wpadłem na autostradę to tempomat wyłączyłem dopiero w Warszawie. Rano do warsztatu i okazało się , że oprócz tarcz i klocków muszę wymienić jeszcze zaciski
