, oleum nie konsumuje
, na żwawości nie traci
.... po prostu sielanka mimo bez mała 180 nakręconych tysi!
Tylko ten ciekawski mecano ..... Tak mu się znudziło wyszarpywanie chłodnicy że musiał wrazić swoje paluchy w turbodziurę (którą uprzednio obnażył był z wężowej otuliny). Pozwólcie, że pociągnę klasyką: "szukajcie a znajdziecie"....
Jak znalazł leciutki luzik poprzeczny, to oczywiście poszedł tym tropem i znalazł też duży, osiowy
. Dla pewności zadzwonił do turbospecjalisty który jednoznacznie potwierdził diagnozę:
a dios sprężareczko.No i właśnie ....
Znalazłem już nówkę (różne rzeczy słyszałem o regeneracji turbinek z geometrycznie niejednoznacznymi łopatkami), ale niestety nie za 2300 jak Wojtas ale za 5500
. No i jak tu wyrwać się z czołgowej depresji?!





