Żona zepsuła dwa samochody w jeden dzień

Wpierw swóją Astrę (sprzęgło), później zabrała mój (SORI) :-p
Złe tankowanie przy rezerwie - E95 (powinno być ON)
Kia Sorento przejechało ok 15km, wpierw osłabło, wywaliło check i zgasł. Żona odpaliła raz jeszcze i przejechała 400m i znów zgasł.
Jako, że była to już 23:00 udało się skontaktować z pogotowiem stacji benzynowej.
Odsysasnie 350 zeta. Ale facio powiedział, że w tym silniku to nic nie pomoże żeby dzowić do Assistance.
Sprawę zostawiłem do rana.
Rano skontaktowałem się z 3 mechanikami.
1. Nic nie robić, przywieźć go.
2. Odlać E95, przeczyścić układ, będzie ok.
3. Odlać E95, przeczyścić układ, będzie ok.
Oczywiście w między czasie google (ale tam scenariusze katastroficzne :-p )
Supszczanie paliwa w sorento niestety przez wlew się nie da.
Jak by nie kombinować wąż wchodzi na pewną głębokość i już dalej nie chce iść.
Odpiąłem wężyk wlotowy z filtra paliwa, nałożyłem na niego większy (na szcześćcie auto stanęło koło OBI, więc z dopasowaniem wężyka nie było problemu).
Wężyk przedłużający skróciłem przy ziemi (żeby fizyka zadziałała - naczynia połączone).
Pociągnąłem ustani, jak zaczęło leciec, to do samego końca spuściłem (1,5h się sączyło).
Lenistwo mnie uratowało, bo tydzień woziłem w bagażniku śmieci ekologiczne w tym sprasowane banki 6l po wodzie :-p
Na początku leciała ON - mocno żółty i ciemny kolor, potem przejaśniało i prawie cytrynowo zielony.
Podejrzewam, że ON jest cięższa (mnie wystarczy podejrzenie, ambitni mogą sprawdzić gęstość i wagę) i jak auto stało całą noc, to po prostu była na dnie zbiornika.
Jak przestało lecieć, na hol, na stację benzynową.
Do pełna.
Na stacji wężyk podłączyłem wlotowy z baku spowrotem do filtra, węzyk wylotowy odpiąłem a na jego miejsce węzyk do butelki.
I ręczną pompką paliwową pompowałem aż do czasu, gdy zaczęła płynąć ropa. (z początku cytrynowy, później ciemno żółty).
Podłączyłem wszystko jak było. Zapalił za 1 razem. Na początku trochę kulał. Przejechałem 1km uspokoiło się.
Niestety chceck się palił.
Po jeździe ok 3 km dojechałem do domu. Po 1h zapalił bez problemu, check zgasł.
Przejechałem nim 70km, nic się nie dzieje.
Jutro do kontroli do serwisu, na wszelki wypadek.
Pozdrawiam i życzę aby nikomu się nie przytrafiło.




15km w delikatnym ropniaku
, życzę wszystkiego dobrego


identyko przypadek, spuszczanie paliwka zalanie pod korek i jakieś uszlachetniacze na stacji.
