A część osób wie, że awaria turbiny ewentualna była moim natręctwem
i czasem ściszałam radio, otwierałam okno i słuchałam, czy nie świszczy, nawet wiem jak można zduśić diesla i woziłam nóż którym mogłam odciąć coś tam (nie pamiętam co, ale Admin mi pokazał i pamiętam gdzie) w razie rozbiegania silnika. Oleju nie brała nigdy, choć też było sprawdzane. 