Jak mówi powiedzenie "Jak nie urok, to przemarsz wojsk". Niedawno walczyłem z wtryskami, cewkami, rozrusznikiem i aku.
Teraz dopadło mnie coś co wszystkie tamte razem to Pikuś.
Otóż strzelił mi pasek rozrządu
.Mechanik jutro zrzuca głowicę i oceni szkody. Moje pytanie do posiadaczy 2.4, kto robił remont silnika, ile mnie to zaboli i na co zwracać uwagę.
PS. Nie, nie zamierzam sprzedać auta, ani wpakować tam używki.




