Byłem widziałem - Lublin
: środa, 18 lutego 2015, 23:34
8:00 Scorpion53 - Jedziesz ?
8:00 Ja - Dokąd ?
8:00 Scorpion53 - do Lublina
8:01 Ja - po co ?
8:01 Scorpion53 - bo nie byliśmy jeszcze ..
8:02 Ja - no nie wiem...
8:02 Scorpion53 - dam Ci poprowadzić..
8:02 Ja - daj mi 15 minut.
Sobota. Spontan nad spontany , coś nam odbiło i jedziemy do Lublina.
Akurat parking Scorpiona53 jest bliżej mojego domu niż jego więc jestem pierwszy.
Biorę kluczyki , odpalam Sorento , auto zatankowane pod korek , nic tylko ruszać.
Po drodze zajeżdżamy do centrum, skąd bierzemy jeszcze jedną pasażerkę , koleżankę Scorpiona53 .
Podejrzewam , że jak byśmy podzwonili jeszcze trochę, to zebrał by się cały konwój
Lecimy jakieś 3 godziny i lądujemy w Lublinie .
Po drodze kombinujemy , może Puławy albo Zamość ale stanęło na pierwszym pomyśle.
Znajduję parking tuż koło Starego Miasta.
Bileter pyta się - na ile ? mówię trzy godziny .
Taa , uśmiechnął się powątpiewająco , byli tu tacy zapłacili za trzy a wrócili po godzinie , dam Panu bilet na godzinę .
Ok , biorę .
Idziemy w kierunku Bramy Krakowskiej.


Mijamy bramę i naszym oczom ukazuje się całkiem niezłe Stare Miasteczko ;)


dużo fajnych zakamarków ..



Przy niektórych restauracjach stały nawet niezłe rekwizyty


aż się chce wejść na piwo

W końcu dochodzimy do zamku..


wtedy sobie przypominam ..przecież ja tu byłem już kiedyś , jak był zlot balonowy..zupełnie wyleciało mi z głowy
patrzymy a obok jest jakiś zlot ..


wchodzimy do zamku..
W Zamku jest kilka wystaw od historycznych po nowoczesne ..zaczynamy od tych najdalszych..





W pewnym momencie zobaczyłem obraz Jana Matejki i wpatrywałem się w niego niezmiernie zafascynowany.
Po raz pierwszy w życiu byłem tak blisko wielkiego dzieła sztuki i dzielił mnie od niego właściwie tylko sznurek.

W tym momencie powinienem poczuć na plecach co najmniej dwa czerwone punkty snajperów pilnujących tego dzieła , ale tylko podeszła do mnie Pani kustosz i spytała czy coś chce wiedzieć o obrazie .
Wtedy dowiedziałem się , że Jan Matejko na każdym obrazie malował siebie , gdzieś tam ukrytego wśród innych postaci .
Po półgodzinie Pani zlitowała się nade mną i tak od niechcenia pokazała palcem na postać ze złotym berłem...
Galeria była super , naprawdę sporo fajnych ekspozycji.

Wychodzimy na zewnątrz.


W tym momencie należałoby coś zjeść i wypić .
Trafiliśmy na niesamowitą restaurację .
Ugościli nas po królewsku
Obiad , kawa , herbata , ciastka na deser , w cenie 20 zł , byliśmy pod wrażeniem..





odpoczęliśmy i w drogę .
Bileter był w szoku , sześć godzin ????
Dojeżdżamy do Warszawy i obowiązkowe tankowanie .

teraz licznik

Zrobiliśmy 344 km i zużyliśmy 35 litrów paliwa za 147 zł .
codziennie czekam na telefon..
8:00 Scorpion53 - Jedziesz ?.........
8:00 Ja - Dokąd ?
8:00 Scorpion53 - do Lublina
8:01 Ja - po co ?
8:01 Scorpion53 - bo nie byliśmy jeszcze ..
8:02 Ja - no nie wiem...
8:02 Scorpion53 - dam Ci poprowadzić..
8:02 Ja - daj mi 15 minut.
Sobota. Spontan nad spontany , coś nam odbiło i jedziemy do Lublina.
Akurat parking Scorpiona53 jest bliżej mojego domu niż jego więc jestem pierwszy.
Biorę kluczyki , odpalam Sorento , auto zatankowane pod korek , nic tylko ruszać.
Po drodze zajeżdżamy do centrum, skąd bierzemy jeszcze jedną pasażerkę , koleżankę Scorpiona53 .
Podejrzewam , że jak byśmy podzwonili jeszcze trochę, to zebrał by się cały konwój
Lecimy jakieś 3 godziny i lądujemy w Lublinie .
Po drodze kombinujemy , może Puławy albo Zamość ale stanęło na pierwszym pomyśle.
Znajduję parking tuż koło Starego Miasta.
Bileter pyta się - na ile ? mówię trzy godziny .
Taa , uśmiechnął się powątpiewająco , byli tu tacy zapłacili za trzy a wrócili po godzinie , dam Panu bilet na godzinę .
Ok , biorę .
Idziemy w kierunku Bramy Krakowskiej.

Mijamy bramę i naszym oczom ukazuje się całkiem niezłe Stare Miasteczko ;)

dużo fajnych zakamarków ..

Przy niektórych restauracjach stały nawet niezłe rekwizyty
aż się chce wejść na piwo
W końcu dochodzimy do zamku..
wtedy sobie przypominam ..przecież ja tu byłem już kiedyś , jak był zlot balonowy..zupełnie wyleciało mi z głowy
patrzymy a obok jest jakiś zlot ..

wchodzimy do zamku..
W Zamku jest kilka wystaw od historycznych po nowoczesne ..zaczynamy od tych najdalszych..
W pewnym momencie zobaczyłem obraz Jana Matejki i wpatrywałem się w niego niezmiernie zafascynowany.
Po raz pierwszy w życiu byłem tak blisko wielkiego dzieła sztuki i dzielił mnie od niego właściwie tylko sznurek.

W tym momencie powinienem poczuć na plecach co najmniej dwa czerwone punkty snajperów pilnujących tego dzieła , ale tylko podeszła do mnie Pani kustosz i spytała czy coś chce wiedzieć o obrazie .
Wtedy dowiedziałem się , że Jan Matejko na każdym obrazie malował siebie , gdzieś tam ukrytego wśród innych postaci .
Po półgodzinie Pani zlitowała się nade mną i tak od niechcenia pokazała palcem na postać ze złotym berłem...
Galeria była super , naprawdę sporo fajnych ekspozycji.

Wychodzimy na zewnątrz.

W tym momencie należałoby coś zjeść i wypić .
Trafiliśmy na niesamowitą restaurację .
Ugościli nas po królewsku
Obiad , kawa , herbata , ciastka na deser , w cenie 20 zł , byliśmy pod wrażeniem..
odpoczęliśmy i w drogę .
Bileter był w szoku , sześć godzin ????
Dojeżdżamy do Warszawy i obowiązkowe tankowanie .
teraz licznik
Zrobiliśmy 344 km i zużyliśmy 35 litrów paliwa za 147 zł .
codziennie czekam na telefon..
8:00 Scorpion53 - Jedziesz ?.........
Moje ulubiene


Gdzie pojechałem na weekend.
