Poranek w Antalyi


turecka moda w wodzie


i na plaży




i jedziemy szukac dalej plaż w kierunku Kemer.
-- poniedziałek, 9 września 2013, 11:41 --
wpołudnie robi sie gorąco więc zatrzymujemy sie i odwiedzamy rosyjska plażę w Kemer :D



i zażywamy kąpieli


Plan był taki by przeleniuchować dzień i wieczorem zobaczyć ognie Chimery :D
. Powoli zatem zblizamy sie do celu zatrzymując sie tym razem na plaży i wśród ruin Pfaselis :D 
-- poniedziałek, 9 września 2013, 12:32 --
a oto okolica Chimery miejsca posiadajacego swoja atmosferę.
Jeszcze dzis jak myślę o tym miejscu odczuwam jego specyficzną demoniczną atmosferę,

droga na Chimerę wiedzie pod górę, niezly kawalek, odczuwa się w nogach wejście na zbocze z plonacymi ogniami.

Chimera to starożytny potwór o głowie lwa ciele kozła i ogonie węża ziejaca ogniem
jednak jak głosi legenda Belerofont przywalił ją olbrzymią skała w okolicy Oimpos gdzie spoczywa do dziś , a ze skaly wydobywa sie ogień z jej przywalonego cielska

nie przypadkowo starożytni zbudowali tu światynię Hefajstosowi



atmosfera jak juz pisalem super

-- poniedziałek, 9 września 2013, 12:36 --
Następnego dnia , po nocnej wizycie w Chimerze, ruszamy powoli wzdłuż wybrzeża na południe , bez konkretnego planu na nocleg. Zakladam jedynie że chcialbym dojechać gdzieś w okolice rzeki Esen i Kalkan :D pobożne zyczenia jeżeli zatrzymujemy się w kazdym pięknym miejscu

zatem opuszczamy Antalyę

przemieszczamy sie znana juz z poprzedniego dnia trasą w stronę Olympos i Chimery.


mały postój w okolicy Finike nad brzegiem morza, zaciekawiły nas fajne fale



na mapie wszystko wygląda w porzadku i niedaleko. Jednak droga wzdłuż wybrzeza to niemal ciągłe serpentyny

no i dziwimy na boki , znów zatrzymaj się zrobimy zdjecia a Pantha rei jak mawiał Heraklit w tym i czas

jednak w południe nie wytrzymujemy i zatrzymujemy sie na napotkana zatoczka . Postanawiamy przeczekać w wodzie



urocze miejsce . Niektórzy weszli w ubraniu

po drodze jest jednak Myrra ta od świetego Mikolaja , juz pożuciłem wiare w dotarcie w okolice Kalkan
Myrra przepiękna pomimo nadchodzącego zmierzchu i możliwości złamania reguły, zer szukamy noclegu póki jeszcze widno.

ale dla mnie Myrra to przedewszystkim nagromadzenie przepięknie położonych Licyjskich grobowców

niesamowita jedna z wizytowek Turcji. wjazd 10 YTL

Myrra zrobiła na mnie wrażenie

Niesamowite wrazenie wywarł na mnie moment gdy muezin rozpoczal modly i jego śpiew odbijał się echem od skal. Mam nagrany ten moment na filmiku Był to jeden z tych momentów podrózy który pamiętać będe zawsze.

później przybyli Rzymianie i nie omieszkali tego odnotować wśród Licyjskich grobowców.
-- poniedziałek, 9 września 2013, 13:45 --

Po Rzymianach zostal wlasciwie przepiękny teatr z dla mnie bardzo ciekawy ponieważ zachowaly sie jego rzeźbiarskie elementy w stylu hellenistycznym ktory w teatrze zobaczyłem po raz pierwszy
Asia była do końca przekonana ze to ma być jej zdjęcie
piękna piekna ...głowica hellenistczna (kapitol) kolumny , dobra żartowałem


Myrra starożytna nas zachwyciła , czas było jeszcze zobaczyć Myrrę świętego Mikolaja .

jeszcze przebrnięcie przez stragany sprzedawców , w porównaniu do egipskich i tak tureccy sprzedawcy sa bardzo mili

ciekawostka Myrry jest pies wytresowany prawdopodobnie przez własciciela jednego ze sklepów który "przyczepia" się do turystów i "sprowadza" do sklepu pana.

i turecka wizja św. Noela

wizja świętego Mikolaja nieopodal Noel Baba Kilesi czyli bardziej w prawoslawnym stylu :D
dla Rosjan.i Mikołaj z przed wejscia do bizantyjskiej światyni.

okolo 18.00 docieramy do Kas zapada decyzja -zostajemy w Kas.

Kas to bardzo urocze miasteczko, drogie,ale jak zawsze wszystko można znaleźć w rozsadnych cenach. Udało sie na znaleźć nie w centrum ale przy wjeździe do Kas fajny nocleg za 30 YTL od osoby. I knajpe z rozsadnymi cenami. . Jednak Kas jest miasteczkiem Niemcow i Anglikowi cen dla nich.

kot spaślak z Kas
-- poniedziałek, 9 września 2013, 13:55 --

powoli zadomowiamy się w Kas

i wyruszamy na wieczorny rekonesans :D .wokół jachty jachty Niemcy brytyjczycy..ale poza tym Kas to urokliwe miasteczko :D


ale czas wracać jutro czekał na s Sekklikent Kanyon.

poranek od razu rozpoczyna się upalnie. co prawda nie mieszkamy w centrum Kas ze względw finansowych 8) ale za to mamy piekny widok na miasteczko, a poza tym wokół tyle atrakcji , że i tak na stancji będziemy spędzać tylko wieczory i noc.

i widok z tarasu gdzie sniadaniujemy mamy przyjemniejszy niż przy nabrzeżu :D

ale czas kończyć śniadanie i ruszać wzdłuż wybrzeża.

trasa 400 z Kas w stronę Fethiye jest niezwykle malownicza właściwie poczynając już od Antalyi 8O


i wreszcie jesteśmy Sakklikent Kanyon w całej okazałości.

po drobnym błądzeniu trafiamy we właściwą drogę. :D

jakby powiedział osioł ze shreka "o Dulok to tu to tu" :D


konsekwentnie dokumentujemy ceny wjazdu :D


na miejscu można dostać "wodne buty"do wędrówki przez kanion oraz przewodnika. :o

zatem zaczynamy..
-- poniedziałek, 9 września 2013, 14:25 --

kanion ma kilka kilometrów długości jednak dostępny jest około 1 km. Tzn. zależy to od wysokości wody i zacięcia eksploratora

do kanionu nie ma co zabierać telefonów komórkowych, okularów i być może aparatów ( tylko skąd później wziąść zdjęcia?)...teraz to wiem
nie należy nakladać za dużo ubrań i nie zabierać ze sobą wody,ponieważ trzeba ją taszczyć. Choć poza kanionem jest gorąco, wody wokół jest przecież dość..teraz to wiem

Asia utopiła swoje okulary... , ale ja znalazłem czyjeś okulary więc wyszło na zero Oczywiście sprawdziłem czy pod okularami w mule nie ma czyjejś twarzy...
przeprawa przez Sakklikent Kanyon to fajna zabawa, wokół przyjemnie chłodno,ślisko i mokro

i trzeba założyć że i tak wyjdzie się unużanym w błotku .
-- poniedziałek, 9 września 2013, 14:28 --

i dotarliśmy do wodospadu. Tu kończy swoją drogę większośc wycieczek.Oczywiście wszyscy wleźli pod wodospad, było przyjemnie. :D

woda z wodospadu chlodna, ale przyjemna :D można sie umyć z błota.
poszliśmy jednak dalej... niepotrzebnie wziąlem torbę , nawet przełozona przez ramie jest niewygodna :twisted:

robilo sie coraz węziej ale nic to szliśmy dalej :D

powstrzymal nas wysoki próg , oczywiście dałoby sie tam wleźć ale odpusciliśmy :D

zreszta spotkaliśmy takich zapaleńców ....ja chcialem iść dalej jednak Asii się odechcialo :D
zatem taktyczny odwrót :D , nie do końca zapamiętaliśmy gdzie jest głęboko i gdzie można stawiać nogi więc bez kapieli sie nie obyło.

na szczęście przy wyjściu/wejsciu do kanionu wpada taki fajny potok, w którego przekroczeniniu pomoc proponuja miejscowi.Jednak postanawiamy zeksplorować go na wlasna rękę :twisted:

prąd silny, woda zimna, ale krystalicznie czysta. atakujemy nurt z zapałem :twisted:

można się obmyć z blota i chłód bije jak z lodowki :D

Indiana Jones to miękki zawodnik :D

i czas pożegnać Sakklikent Kanyon i ruszać dalej..
CDN
-- poniedziałek, 9 września 2013, 14:32 --


z Saklikent Kanyon jedziemy dalej wzdłuż wybrzeża na zachód w stronę starożytnego Tlos.

miejsce doceniono juz w zamierzchłej starożytności,miasto powstalo już w okresie Hetyckim w XIVw.p.n.e.

miasto otoczone jest przez licyjskie grobowce tak jak większośc miast w tej okolicy.
Co do teraźniejszości zamieszkane przez węże długości ok 1,5 metra. . Spotkalismy takiego na sciężce prowadzącej w strone grobowców. Był niezwykle szybki, czarny . Nie wiem czy jadowity . Gdy usłyszal, że nadchodzimy zwiał w krzaki . Asia jednak wrócila i została na szosie Ale mieliśmy troche stracha

przyszli Rzymianie i rowniez docenili obronnośc miejsca i zalety jego polozenia i u stóp twierdzy zbudowali swoje miasto



postawili na stadion i teatr

oczywiscie zachwycony bylem chyba tylko ja. Ale trzeba było przyspieszać poniewaz godz. 14.00 nie jest dobra godzina na zwiedzanie

żegnamy Tlos i ruszamy w kierunku Patary i na popołudniowa kapiel na cudownej plaży. Według mnie NAJWSPNIALSZEJ w Turcji jaka widzialem.
-- poniedziałek, 9 września 2013, 14:39 --
i jak zwykle gdy robi sie gorąco nawet jaszczurkom czas poszukać wody

wybór pada na pobliska licyjska Patarę, powoli zasypywana przez piaski z pobliskich wydm ( przynajmniej taka wersje zawsze pamiętałem z opisow różnych podróżników po hellenistycznej Turcji)

niestety dziś intensywna dzialalnośc archeologów, nieco weryfikuje obraz tajemniczego miasta zasypanego przez piaski wydm

fajne dla nas turystow, ale nigdy nie rozstrzygnę dręczącego mnie dylemtu czy restaurować starożytne zabytki tak jak zrobili to np. Polacy w Del el Bahari w światyni Hatszepsut budując coś na kształt Disneylandu, czy pozostawić te miejsca z ich czarem i aura tajemniczości utrwalonej w opowiesciach o pierwszych misjach archeologicznych w krajach orientu z czasow Marietta.

gdzieś podświadomie zawsze szukam, w tych pięknych miejscach przygotowanych dla turystów widoku , który powodowałby podobne odczucia jakie daje na XIX rycinach widok zasypanego Sfinksa, czy zasypanej Patary.


i własnie to często się mi przytrafia. w takich miejscach zapominam o bożym swiacie , a temperatura sobie wzrasta i niektórzy nie poieraja mojego zapalu


zrobilo sie gorąco...ale tylko niektórym.

ja nie chcialem z tamtąd wychodzić...ale miała być plaza, plaża no dobrze powoli wychodzimy.

no i mamy tę plażę no dobra przyznalem rację to wg mnie plaża w Turcji

super fale, wysokie, spokojnie można iść po łasze piachu 100-200 metrów w strone morza.

a na falach naprawdę jest super zabawa..dla niektórych no dobra mi tez siępodobało

plaza jest jeszcze dzika nie ma tu hoteli i tłumow turystów( przynajmniej w czasie naszej wizyty) i przede wszystkim jest piaszczysta

i ma 18 km długości, czyli mozna sobie znaleźć miejsce dla siebie.

a na plaży jak to na płaży: na plaży fajnie jest

wytrzymałem na lezeniu i w wodzie 1,5 godziny ...trochę nudno..postanowiłem wię pochodzić trochę po wydmach ..pomyślalem, ze moze gdzieś będa zasypane ruiny

zasypanych przez piach z wydm ruin nie znalazlem, ale wyszły fajne foty plaży..








. Oczywiście włochy ,Hiszpanie, Chorwacje przepiękne, ale taka wyprawa ma swój urok i naprawde nieco wiecej egzotyki( moze to nie indie czy Kenia ale jednak odrobina