"Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

Moderator: Moderator

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#16 Postautor: remi » czwartek, 19 marca 2015, 16:37

Dokładnie tak. Powoli kierujemy się w stronę Marrakeszu. Nie dodaję wpisów bo bez zdjęć nie ma sensu. Mogę się pochwalić że flaga klubu była zatknięta na najwyższej wydmie w maroku :) Relacja i zdjęcia już niedługo.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#17 Postautor: remi » niedziela, 22 marca 2015, 11:02

Wróciłem :)
Jak było? Opiszę w relacji ale już teraz mogę głośno powiedzieć że było super. Maroko jest niesamowite w swojej różnorodności. Zaliczyliśmy chyba każdy rodzaj nawierzchni. Były upały i mrozy, były pustynne piaski i śnieżne góry. Przygód nie brakowało. Były emocje i chwile zadumy. Było rewelacyjnie.
Jak tylko ogarnę zdjecia i filmy, ruszam z relacją.
Obrazek
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
Admin
Główny
Główny
Posty: 8992
Rejestracja: środa, 3 marca 2010, 23:22
Skąd jesteś: Warszawa
Wersja Kia Sorento: Kia Sorento I
Silnik: 2.5 CRDi (140KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2005
Kolor: Niebieski
Twoje poprzednie Sorento: 2.5 CRDI (140KM) 2003EX M/T Złoty
Has thanked: 2 times
Been thanked: 48 times
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#18 Postautor: Admin » niedziela, 22 marca 2015, 11:41

Pisz reportaż, umieszczę go na naszym Portalu forumowym :)
Jedno zdjęcie mi się szczególnie podoba ( oprócz tego ostatniego, oczywiście ) :kwink:
Kia Sorento EX 2.5 CRDI 2003r. złoty, manual Obrazek
Kia Sorento EX 2.5 CRDI 2005r. niebieski, automat tiptronic Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#19 Postautor: remi » niedziela, 22 marca 2015, 20:00

Admin pisze:Pisz reportaż, umieszczę go na naszym Portalu forumowym :)
Jedno zdjęcie mi się szczególnie podoba ( oprócz tego ostatniego, oczywiście ) :kwink:

Obstawiam to z zachodem słońca :kwink: zlapałem ten moment w ostatniej sekundzie. Ledwo zdążyłem wyjąć aparat zanim słonce uciekło.
Relację będę umieszczal w odcinkach. Chcę żeby była bogata w zdjęcia i filmy a przebranie i delikatna korekcja wymaga czasu.
Na zachętę zapraszam do obejrzenia filmu z mojego wjazdu na jedną z najwyższych wydm w Maroku - Erg Chebbi.
Emocje sięgnęły zenitu.
https://www.youtube.com/watch?v=phQOOSt-3Tw
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
miro
wiem wszystko
wiem wszystko
Posty: 2461
Wiek: 57
Rejestracja: wtorek, 20 maja 2014, 09:23
Skąd jesteś: Bestwina
Silnik: 2.5 CRDi (140KM)
Skrzynia: A/T
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2003
Kolor: Srebro
Przebieg (km.): 200000
Has thanked: 2 times
Been thanked: 6 times
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#20 Postautor: miro » niedziela, 22 marca 2015, 20:12

Na zachętę zapraszam do obejrzenia filmu z mojego wjazdu na jedną z najwyższych wydm w Maroku - Erg Chebbi.
Emocje sięgnęły zenitu

Wygląda, jak zwykła jazda pod górkę, ale filmy nie zawsze oddają emocje.
Emocje widać po Twoich rękach, które drżą.

Masz chłopie xxxx ze stali. :happy2:

Awatar użytkownika
stella997
wiem wszystko
wiem wszystko
Posty: 1523
Wiek: 57
Rejestracja: niedziela, 18 września 2011, 20:28
Skąd jesteś: Błonie koło Wawa
Silnik: 2.5 CRDi (140KM)
Skrzynia: M/T
Napęd: 4 WD
Rok: 2005
Kolor: czarny
Przebieg (km.): 160000
Inny Samochód: 307, Vitara,Sportage
Been thanked: 6 times
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#21 Postautor: stella997 » niedziela, 22 marca 2015, 20:28

Staram się w życiu nikomu niczego nie zazdrościć, ale tego co widziałeś i przeżyłeś nie jestem w stanie Ci nie zazdrościć. :shake:
Bo dla mnie to co człowiek zobaczy i przeżyje nikt i nic nie jest w stanie mu odebrać nawet wtedy gdy już nie mamy siły ani zdrowia na dalsze przygody, to pozostają nam wspomnienia no chyba że mamy Alchajmera.
:love: Szacum Remi
Prezes-Dyktator KSA, SDA,MODY tel alarmowy +48501143779

Awatar użytkownika
Admin
Główny
Główny
Posty: 8992
Rejestracja: środa, 3 marca 2010, 23:22
Skąd jesteś: Warszawa
Wersja Kia Sorento: Kia Sorento I
Silnik: 2.5 CRDi (140KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2005
Kolor: Niebieski
Twoje poprzednie Sorento: 2.5 CRDI (140KM) 2003EX M/T Złoty
Has thanked: 2 times
Been thanked: 48 times
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#22 Postautor: Admin » niedziela, 22 marca 2015, 21:12

remi pisze:Obstawiam to z zachodem słońca :kwink:


Nie remi , to jak tak siedzisz zadumany samotnie na kamieniu i wpatrujesz się w dal ..
Motory to są maszyny a ludzie to emocje.
Kia Sorento EX 2.5 CRDI 2003r. złoty, manual Obrazek
Kia Sorento EX 2.5 CRDI 2005r. niebieski, automat tiptronic Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#23 Postautor: remi » poniedziałek, 23 marca 2015, 21:20

Początek...
jazda autobusem minęła bardzo szybko i gładko. W autobusie nawet kawka w cenie biletu.
Modlin przywitał mnie mgłą. Na lotnisku szybko znalazłem Grześka a raczej to on mnie wypatrzył.
Na tablicy przylotów i odlotów pojawiły się informacje opóźnionych i odwołanych samolotach. Nasz startuje w południe więc siedzimy z nadzieja ze mgła się rozwieje. Po odprawie dostaje sms-a od Ernesta. Ma problemy na granicy i muszę mu wysłać nasze bilety najlepiej potwierdzone pieczątką z lotniska. Jest trochę zamieszania żeby cofnąć się przez wszystkie bramki do poczty gdzie ma być faks. Niestety nie ma tam takiego urządzenia i co gorsze nie znajduje go na dostępnej części lotniska. Może gdzieś maja ale nie chcą udostępnić. Do wylotu zostały minuty. Wpadam na pomysł żeby kolega w Bartoszycach wydrukował karty pokładowe' podbił swoją firmową pieczątką i przefaksował. Udało się. Wsiadamy do samolotu i za niecałe dwie godziny lądujemy we Francji.

Obrazek
Szybko znajdujemy resztę ekipy , która koczuje od rana w pobliskim parku. Nie udaje mi sie od razu zapamiętać wszystkich ksyw ale jedna szybko utkwiła mi w pamięci. Sub, bo ciągle gdzieś znika i co chwila ktoś pyta gdzie on jest. Towarzystwo mocno zmęczone. Czekamy na odprawę biletowa, czas mi leci szybko.

Odprawa.
Wbijamy się po odprawie do bezcłowego- litr Finlandii i nagle zaczynamy się świetnie rozumieć. Z udziałem technologii dzisiejszych czasów lot mija szybko.
Obrazek

Jestem w żywiole, mimo tego ze tęsknię już za dziewczynami. Cos czuje ze ten wyjazd będzie przygodą, żebym tylko wrócił w jednym kawałku
Lotnisko w Marrakeszu zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie.
Obrazek

Czysto i ładnie. Jest ciepło chociaż godzina już późna. Po wyjściu z lotniska zaczynamy szukać taksówki na kemping. Okazuje się że jest on dosyć daleko. Taksówkarze nie chcą wziąć więcej niż trzy osoby do auta i za każde trzeba zapłacić 200 dirhamów. Oczywiście to o wiele za dużo bo na nasze to 80 zł. Odchodzimy a taksówkarze idą a potem jadą za nami.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatecznie wytargowaliśmy trzy taksówki za 240. Podobno super cena. Docieramy na kemping. Szybkie rozstawienie namiotu i idę spać. Niektórzy śpią w śpiworach pod gołym niebem.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#24 Postautor: remi » wtorek, 24 marca 2015, 20:28

dzień pierwszy
Obrazek

Budzimy się dosyć wcześnie i już po 8 zaczyna się pakowanie. Do zrobienia mamy bardzo dużo bo trzeba zdjać motocykle z lawety, rozpakować graty i spakować z powrotem na motocykl.

Obrazek
Jednak najpierw śniadanko, pyszna jajecznica i kawa.

Obrazek

Obrazek
Obrazek
W międzyczasie rozglądam się po kempingu i trzeba przyznać ze standard ma bardzo wysoki. Nie brakuje nawet basenu. Jest sporo kamperów na francuskich numerach. Nie spieszymy się i jest czas żeby wysłać maile i nawet wypić małe piwko.

Obrazek
Ruszamy niespiesznie dopiero około 13. Po kilku kilometrach koledzy z przerażeniem machają do mnie żebym się zatrzymał. Podobno się pale :). Okazuje się ze nie mam oringu na korku od oleju. Możliwe że zgubił się przy wymianie albo sprawdzaniu i olej wywala na kolanka co powoduje niezła zadymę. Ratuje się na szybko taśma izolacyjną. Zdawało mi się ze pakowałem jakieś oringi tylko nie wiem gdzie są. Na razie taśma jest ok a olej tylko delikatnie się sączy. Jedziemy dalej. Motocykl prowadzi sie fatalnie. Na nowych kostkach pływa po całej drodze jakby miał luźne koła. Nie chce mi się aż wierzyć że tak źle jest od opon ale inni też tak mają i podobno jak się przytrą to będzie lepiej. Nie da się jechać szybciej niż 90 km/h. W centrum miasta znowu stajemy. Teraz pali się honda xr Gucia a dokładniej jakaś osłona. Trzeba rozebrać motocykl i zrobić z tym porządek. Szukamy kantoru i tam zarządzamy dłuższy postój.
Obrazek
Obrazek


Jest gorąco. Termometr pokazuje 30 stopni co bardzo mi sie podoba. Ernest z Pajdą idą wymienić kasę. Gucio rozbiera moto a reszta się kręci i pilnuje motocykli. Jest fajnie. W pobliżu mamy nawet monopolowy :)
Obrazek

Wszystko powoli mamy ogarnięte. Dokupujemy trochę wody i naklejki Morroco :) +10 do wyglądu motocykla.
Obrazek

Za miastem dotankowujemy motocykle i kierujemy sie w stronę gór. Po kilkudziesięciu km zjeżdżamy z asfaltu i zaczyna się przygoda. Jedziemy pięknymi wąwozami a w oddali co jakiś czas pojawiają sie ośnieżone szczyty. Droga jest jak dla mnie dosyć trudna ale mimo kilku niegroźnych wywrotek jedzie mi sie bardzo dobrze. bagaż jest świetnie rozłożony i umocowany. Rogal spisuje sie świetnie. Niski środek ciężkości pozwala w miarę dobrze balansować motocyklem. Cieszy mnie też to ze daje rade sam go podnieść bez problemu. Powoli zaczynamy się rozglądać za noclegiem. Znajdujemy piękną polankę nad potokiem z piaszczystą plażą i otoczona pionowymi skałami. Woda szumi bardzo głośno a widoki są niesamowite.
Obrazek
Obrazek


Jest super. Bawimy sie w "kto podjedzie bliżej namiotu" i robimy foty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rozpalamy ognisko a w międzyczasie szybko sie ściemnia. Wszyscy są zadowoleni i nikt nie marudzi. Mimo niewielu przejechanych kilometrów. Rozpoczynamy nocne Polaków rozmowy przy magicznym napoju z plastikowej butelki. Nie trwają długo bo część juz o 22 znika w namiotach. Najdłużej zostaje ja i Herni ale ognisko powoli dogasa więc czas i na nas. Szum potoku usypia mnie szybko
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#25 Postautor: remi » czwartek, 26 marca 2015, 20:04

Budzę sie wcześnie, jest chłodno żeby nie powiedzieć zimno. O godzinie 6.30 dopiero zaczyna sie robić szaro.
Pora wstawać, pora na nowa przygodę!
Dzień drugi.
Wstajemy na spokojnie. Miejsce jest piękne. Mamy czas na foty i śniadanko na bogato. W menu jest podsmażona na oliwie kiełbaska i fasolka z puchy.
Obrazek

Obrazek

Powoli się pakujemy i wyjeżdżamy na drogę. Jedziemy dalej górską drogą. Nie jest trudna, chociaż momentami trafiają się spore kamienie. Trochę mi przypomina drogę do Theth w Albanii. Widoki są piękne chociaż nie robią jakiegoś specjalnego wrażenia. Po prostu piękne góry. Droga prowadzi do wioski gdzie niestety się kończy. Niestety ulewne deszcze zerwały mnóstwo dróg w Maroko. Na równinach zerwana droga to nie problem ale w górach to przeszkoda nie do pokonania naszymi motocyklami. Może dałoby się przejechać ale to za duża strata czasu i spore ryzyko. Robimy trochę zdjęć i wracamy tą samą drogą aż do asfaltu.
Obrazek
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Robimy sporą dojazdówkę asfaltem ale nie narzekam, widoki są piękne a droga kręta jak to w górach. Stajemy w trochę większej wiosce na popas i małe zakupy. Kawka w barze i szybkie znajomości. Lokales wrzuca je od razu ze swojego telefonu na Suba „srajbuka”.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ruszamy niespiesznie w poszukiwaniu fajnych odcinków poza asfaltem. Dojeżdżamy do miejsca gdzie można zrobić spory skrót ofem. Oczywiście zjeżdżamy bardzo chętnie. W pewnym momencie widzę Transalpa Herniego leżącego na boku z przednim kołem na olbrzymim głazie. Okazało się że zaliczył niezłą glebę. Skończyło się szczęśliwie bo ochraniacze zrobiły robotę. Dojeżdżamy do miejsca gdzie droga znowu jest zerwana i tylko wąska ścieżka prowadzi nad przepaścią. Część od razu rezygnuje i wraca do asfaltu. Lokalne dzieci twierdzą że dalej droga jest dobra więc ryzykujemy. Dla mnie to ogromne wyzwanie bo na skałach nie sięgam w ogóle nogami do ziemi. Jakoś mi się udaje, odjeżdżamy kawałek zjeżdżając ze stoku po kamieniach i okazuje się że ta droga jest ślepa. Jestem wściekły, podjazd po głazach pod górę to dla mnie masakra. Zostaję sam na dole bo reszta długonogich jakoś się wdrapuje. Ja walczę balansując jak w trialu a dzieciaki mają ze mnie niezły ubaw. Nie wiem jakim cudem ale udaje mi się wjechać. Na powrocie Sub wywala motocykl nad samą przepaścią, robi mi się gorąco na sam widok. Cały ten „skrót” był zupełnie bez sensu ale przygoda i emocje bezcenne. Niestety nie dałem rady zrobić zdjęć. Liczę że Ernest szybko dośle mi foty z tej akcji.
Potem znowu asfalty, jedziemy ostro pod górę.
Obrazek
Obrazek

Droga jest bardzo kręta a widoki piękne. Na jednym z zakrętów kilkadziesiąt metrów przede mną ciężarówka prawdopodobnie bez hamulców wypada z drogi, wpada do koryta okresowej rzeki i uderza w ścianę. O mały włos a zmiotła by mnie jak muchę. Jest pełna owiec i ludzi na dachu. Wszystko to rozsypuje się po okolicy. Kabina jest zgnieciona ale wygląda jakby wszyscy z niej wyszli. Próbuję pytać czy mogę pomóc, czy ktoś jest w środku ale oczywiście bariera językowa ogranicza komunikację do zera. Widzę że miejscowi traktują mnie jak ciekawskiego turystę i delikatnie odpychają. Mimo chęci nie mam jak pomóc. Pytamy tylko czy zadzwonili po pomoc i odjeżdżamy żeby nie zgubić reszty ekipy, która pojechała przodem. Dalej jadę już bardzo ostrożnie i zachowawczo. Takie wypadki są tu chyba na porządku dziennym. Pod koniec dnia zjeżdżamy z asfaltu w poszukiwaniu noclegu. Znajdujemy fajne miejsce nad potokiem, chociaż w pobliżu jest jakaś osada.
Obrazek

Rozbijamy namioty z postanowieniem że nie pijemy i wcześnie idziemy spać ale zmieniamy zdanie. Impreza tak się rozkręca że rotopax zostaje komisyjnie otwarty. Nawalamy się jak dzikie świnie, nie brakuje śpiewów i wygłupów. W euforii postanawiam że muszę się wykąpać w potoku. Wchodząc potykam się na kamieniach i wpadam do płytkiej wody. Nic się nie dzieję ale trochę się opiłem. Spodziewam się konsekwencji w postaci ostrej biegunki. Co z tego wyjdzie, czas pokaże. Idziemy w końcu spać. Noc będzie krótka.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
bogdanm
możesz mi ufać
możesz mi ufać
Posty: 1433
Wiek: 68
Rejestracja: wtorek, 21 czerwca 2011, 21:02
Skąd jesteś: Wadowice
Wersja Kia Sorento: Kia Sorento I
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: bordowy
Przebieg (km.): 188000
Been thanked: 2 times
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#26 Postautor: bogdanm » czwartek, 26 marca 2015, 20:19

Nic dodać nic ująć , zdjęcia zarąbiste ,życzę szczęśliwego powrotu i na pełną relację.
Bodzio
Nic tak zycia nie upiększy jak jeden glębszy

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#27 Postautor: remi » piątek, 27 marca 2015, 22:04

Dzień trzeci

Wstajemy niezbyt wcześnie. Wszyscy odczuwają wczorajszą imprezę. Chyba nikt nie wyspał się wystarczająco bo mimo że jesteśmy spakowani to nie spieszymy się z wyjazdem. W końcu pada hasło „chłopy rżniemy!!”. Wyjeżdżam po piachu i trafiam na jedyną kupę kamieni w okolicy co kończy się typową glebą parkingową. Chyba niezbyt pewnie czuję się po wczorajszym, trzeba uważać.
Jedziemy asfaltami niezbyt długo żeby skręcić w zaplanowaną wcześniej szutrówkę. Krzysztof wyprzedza wszystkich i „rżnie” do przodu nie oglądając się na nikogo. Mija zjazd na off i leci dalej. Czekamy dłuższy czas na skrzyżowaniu z nadzieją że zawróci jak się opamięta. Nie chce nam się nawet za bardzo po niego jechać, mamy totalnego leniwca. W końcu Gucio nie wytrzymuje i jedzie po Krzycha. Po chwili wracają obaj, okazuje się że Krzysztof tak jak my czekał w cieniu. Wszyscy razem skręcamy na szutry. Widoki znowu są bajeczne i jedzie się super. Łatwe szutry z bardzo ostrymi zakrętami, które trzeba brać na jedynce jak przy nawrotce. Droga prowadzi do rzeki i tam się urywa. Ostatnie ulewne deszcze zniszczyły całkowicie przeprawę. Widzimy drogę po drugiej stronie ale brzeg jest zbyt stromy. Cofamy się i szukamy innej drogi.
Obrazek

Dojeżdżamy do kolejnej malowniczej rzeki. Przejazd też jest zerwany ale postanawiamy przedzierać się na drugą stronę. Przejeżdżamy każdym motocyklem oddzielnie asekurując go w kilka osób. Pierwsi jadą dalej żeby sprawdzić co dalej. Jednak zanim pozostali się przeprawili tamci już wracają oznajmiając że droga kończy się w wiosce. Musimy zawracać.
Obrazek



Obrazek

Teoretycznie tracimy czas ale dla mnie warto było się szarpać tylko po to żeby zobaczyć tą przeprawę i przeżyć przygodę. Powstaje kilka wspaniałych zdjęć na aparacie Ernesta.
Potem jeszcze kilka razy droga nam się kończy. Jednak znajdujemy właściwą drogę. Trafiamy na kolejną przeprawę, banalnie prostą a mimo to kolejny raz przewracam motocykl. Wstaję i po kilkunastu metrach znowu gleba. To nie jest mój dzień na jazdę…

Za rzeką wyjeżdżamy na szeroką szutrową drogę przez góry. Jest równa jakby miał być na niej jutro wylany asfalt. Potem skręcamy w inną górską drogę. Nie jest zbyt trudna chociaż pnie się wysoko w góry. Widoki są bajeczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jedziemy nią swobodnie i wracamy na asfalt. Robimy zakupy w przydrożnym sklepiku i lecimy dalej przed siebie.

Obrazek

Obrazek
Dzień już się kończy więc rozglądamy się za noclegiem.
Obrazek

Obrazek

Znajdujemy spory kawałek placu blisko drogi. Dookoła są kamieniste wzgórza i nie liczymy na nic lepszego. Robimy jedzonko na bogato. Szklaneczka magicznego trunku na dobranoc. Chyba nikt nie ma ochoty na pijaństwo po wczorajszym. Robimy nocną sesję fotograficzną, która zajmuje nam sporo czasu i idziemy grzecznie spać.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#28 Postautor: remi » czwartek, 2 kwietnia 2015, 21:07

Kolejny dzień - Gniew oceanu :)

Wstajemy rano i bardzo sprawnie się ogarniamy.
Obrazek

Droga jest świetna ale jednak z czasem staje się bardzo trudna. Jedziemy prawdziwym korytem strumienia przetartym przez samochody terenowe. Pod kołami są luźne kamienie od małych kilkucentymetrowych po wielkie ostra głazy. Trzeba cały czas uważać i jednocześnie utrzymywać prędkość minimum 40 km/h bo wolniej nie da się jechać. Koła zapadają się w kamieniach jak w piasku z tym że podbijane na większych kamieniach od razu wywalają z toru jazdy.
Obrazek
Obrazek
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=N47fGZVLqX8[/youtube]

Pajda wywala sie parę razy i rozbija lusterko. Jego mniejsze koło z przodu mocno utrudnia zabawę. Glebę zalicza też na moich oczach Sub ale nic się groźnego nie dzieje. Mi wyjątkowo udaje się bez wywrotki.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ogólnie motocykl prowadzi się już dużo lepiej. Po pierwsze opony się już przytarły a po drugie upuściłem sporo powietrza. Po trzecie to po prostu w ostatnim czasie mało jeździłem tym motocyklem i nie miałem go tak do końca wyczutego. Droga podoba mi się niesamowicie. Jedziemy wąwozami a co jakiś czas mijamy małe górskie wioski. Dojeżdżam do końca tej drogi i czekam na resztę pstrykając foty jak szalony.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jedziemy potem w górę łatwy szutrami. Wjeżdżamy wysoko i są piękne widoki. Z szutrów wjeżdżamy na kręte asfalty i sprintem w kierunku oceanu i plaży Legzira. Na początku bawię się z Hernim i Subem w zakrętach. Reszta zostaje gdzieś z tyłu a my składamy motocykle trzymając się blisko. Serpentyny się kończą i czekamy na resztę a za chwilę robimy zakupy w przydrożnym sklepie. Niestety jest kiepsko wyposażony, tylko coca cola i sardynki.
Obrazek
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=9J4Yec8OR2A[/youtube]
Obrazek

Potem już nudne proste asfalty i powiew chłodnego wilgotnego powietrza od oceanu. Wcale mi się ten chłodny powiew nie podoba, jest mi zimno. Naszym oczom ukazuje się ocean i spora piaszczysta plaża z łatwym zjazdem. Ernest zarządza jazdy próbne żeby każdy wiedział czy chce i poradzi sobie na Legzirze bo tam do pokonania będzie spory kawałek plaży. Wcześniej na innej plaży robimy test jazdy. Wszystkim się udaje wiec wszyscy chcą wjechać na Legzire. Obok plaży robimy zakupy na kolację. Połowie tak się spodobało że musieliśmy jeszcze na nich czekać. W końcu dojeżdżamy do właściwej plaży, mijamy płatny parking i między domkami i restauracjami zjeżdżamy bardzo wąską i stromą uliczką. Przez taras restauracji wjeżdżamy na plażę. Pokonujemy trochę piasku, kamieni i suniemy w stronę skalnych łuków. Jadę szybko samym brzegiem plaży, wyprzedza mnie Gucio swoją XRą. Jego motocykl brał kiedyś udział w prawdziwym rajdzie Dakar polskiego teamu. To w połączeniu z widokiem skalnych łuków, spojrzeń zdziwionych turystów i bryzą od oceanu robi na mnie niesamowite wrażenie. Przejeżdżam przez pierwszą dziurę i widzę resztę ekipy stojącą nad samym brzegiem.
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=fO44VfPDQOQ[/youtube]
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Okazuje się że Tenerka, najmłodszy motocykl z ekipy znowu zapewnia nam przygodę. Sub przeciął jedną z fal, wjechał dosyć głęboko ale nie na tyle żeby zalać silnik. W jechał tak jak w głębszą kałużę. Niestety silnik zgasł i nie chce zapalić. Gniew oceanu… Zostajemy już wszyscy w tym miejscu. Sub walczy z tenerką. Sprawdza podstawowe rzeczy ale nic to nie pomaga. Robimy sobie mały piknik, czyli coca cola, sardynki i chlebek. Spaceruję do drugiego łuku i robię mnóstwo zdjęć. Widoki są niesamowite.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Powoli zaczyna nas gonić czas. Po pierwsze zbliża się wieczór a po drugie i znacznie gorsze, nadchodzi przypływ. Trzeba wydostać Tenere z plaży bo ocean ją zabierze. Sprawa nie jest prosta bo do wyjazdu jest na moje oko ponad kilometr po grząskim piasku i kamieniach. Yamaha XT660Z Tenere waży ponad 200 kg. Postanawiamy wziąć ją na hol drugim ciężkim motocyklem, czyli Honda Africa Twin. Idzie mozolnie, trzeba pomagać pchając. Africzke dosiada Krzysztof. Stromy podjazd pod górą to już tylko pchanie, bo Honda stawała dęba jak spłoszony koń. Wyciągamy się jakoś na asfalt. Na drodze Yamaha odpala. Chodzi na początku nierówno ale chodzi. Odpalanie jej na zaciąg wyglądało dramatycznie ale ważne że jedziemy. Już po zmroku szukamy kampingu. Większość zdecydowała że śpimy na kempingu, ja wolałem gdzieś na dziko ale chłopacy chcieli się umyć w ciepłej wodzie i oprać. Zajeżdżamy na pierwszy ale jest tragiczny, wygląda jak obskurny przydrożny parking i w dodatku nie ma ciepłej wody. Jedziemy do następnego. Jest lepiej, stoi kilka kamperów, jest wifi i podobno ciepła woda. W każdym razie na pewno są prysznice. Kupuję w pobliskim barze każdemu po piwie i rozbijamy namioty. Dopijamy resztkę alkoholu z rotopaxa. Okazuje się że jednak ciepłej wody nie ma, awaria. Sub próbuje odpalić Tenerkę ale ona oczywiście nie pali. Gniew oceanu ciągle działa. Próbuję znaleźć przyczynę, wymieniam świecę, kopułkę, sprawdzam połączenia i nic. Iskra raz jest raz nie ma a jak jest to mizerna jak w starym Komarku. Poddaję się i idę spać.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com

Konto usunięte

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#29 Postautor: Konto usunięte » czwartek, 2 kwietnia 2015, 23:01

Podzielam zdanie Beaty - czyta się i ogląda z wielką przyjemnością. Genialna przygoda

Awatar użytkownika
remi
awansowałem na
awansowałem na
Posty: 61
Wiek: 48
Rejestracja: poniedziałek, 21 października 2013, 13:36
Skąd jesteś: Bartoszyce
Silnik: 2.5 CRDi (170KM)
Skrzynia: A/T-TIPTRONIC
Napęd: 4 WD AUTO
Rok: 2004
Kolor: green
Przebieg (km.): 146000
Inny Samochód: Yamaha XT660R
Kontaktowanie:

Re: "Wyprawa" motocyklowa - MoroccOOFF 2015

#30 Postautor: remi » niedziela, 5 kwietnia 2015, 23:14

Fort Aoreora

Wstaję rano i powoli się ogarniam. Korzystam z prysznica, chociaż jest tylko zimna woda. Piorę co się da, korzystając z bieżącej wody. Kamping jakoś mnie nie zachwyca, chociaż jest całkiem schludny. Zbieramy się jakoś niespiesznie, mimo tego że wieczorem nie było imprezowania.

Obrazek

Tenerka nie odpala, nawet z pomocą kabli rozruchowych. Dopiero na holu zaczyna pyrkać. Ruszamy w stronę Sahary Zachodniej. Jedziemy trochę asfaltem, a potem próbujemy plażą. Niestety droga jest kiepska, żeby nie powiedzieć fatalna. Plaża jest poprzecinana wyrwami spowodowanymi spływającą wodą, jest pełno krzaków na zmianę z piachem i kamieniami. Na słońcu jest gorąco. Stajemy, a Ernest jedzie dalej, żeby zobaczyć, czy jest przejazd.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Czekamy dłuższy czas widząc w oddali, jak Neno walczy z motocyklem. W końcu Gucio nie wytrzymuje i jedzie do niego. Okazuje się, że nadwyrężył kolano. Zawracamy na asfalt. Robi się zimno. Potem skręcamy na szutry. Droga jest fajna i bardzo różnorodna.

Jedziemy na początku szutrami. Ernest mówi o jakimś forcie. Widziałem drogowskaz, który pokazywał kilkanaście km, ale to chyba nie ten. Docieramy do kilku ruin nad jakąś rzeką ale to zdecydowanie nie to.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Oczywiście po przejechaniu przez rzekę Tenerka staje jak wryta. Uparty z niej osiołek. Sub rusza jakimiś wtyczkami i motocykl odpala.
Obrazek
Obrazek
Do właściwego fortu podobno jeszcze daleko. Jedziemy szybkimi szutrami, na jednym z zakrętów widzę, jak z pod kola Tenerki wylatuje wielki kamień, a ta natychmiast staje. Podjeżdżam zobaczyć, co się stało. Okazuje się, że spadł łańcuch.
Obrazek
Nakładamy go dosyć szybko i naciągamy. Sub wymieniał go przed wyjazdem, miała to być najmocniejsza wersja DIDa, a wyciągnął się już, jakby był z plasteliny.
Droga zmienia się w kamienistą hamadę. Jedziemy jednak bardzo szybko. Stajemy co jakiś czas, żeby znowu złapać kontakt wzrokowy ze wszystkimi. Nadążam bez problemu, ale myślę, że jazda między wielkimi głazami z taką prędkością jest dosyć ryzykowna. Podobno jest ryzyko - jest zabawa, i trzeba przyznać, że była.
Z kamieni wjeżdżamy na piaski. Teraz duża prędkość jest uzasadniona, inaczej się nie da. Zasuwam jak szalony, zabawa jest mega. Na poboczu małe krzaczki, czasami jakiś kamień lub wydma. Jadę gdzieś z tyłu, więc walczę z koleinami.

Jednak ciągle gaz i do przodu. Na jednej z wydm wylatuję w powietrze przy prędkości nie mniej niż 70km/h. Motocykl spada na koła lekko bokiem, ale gaz do oporu i wychodzimy z tego cało. Są emocje i jest zabawa. Piach wydaje mi się bezpieczniejszy, więc pozwalam sobie na wiele.
W końcu dojeżdżamy do jakichś większych ruin przypominających fort. Widzę, że Herni stoi na rozwidleniu dróg. Dojeżdżam i razem objeżdżamy fort, ale przy nim ani śladu Nena i reszty ekipy.
Druga droga prowadzi w dół, po stromym piaszczystym zjeździe, a za nim widnieją ogromne białe wydmy. Widok jest niesamowity. Piach jest bardzo grząski i Herni kładzie przede mną Transalpa. Zatrzymują się żeby mu pomóc, trochę niżej stanął Gucio, a wyżej Grzesio na Africzce.
Obrazek
Obrazek

Gdzieś z tyłu został Pajda. Stawiamy Trampka i słyszymy trąbienie motocykla. Okazało się, że Pajda też położył motocykl, ale na swoją nogę. Nic się nie stało, ale miał problem z jej wydostaniem.
Nie możemy namierzyć reszty ekipy, ale wg mnie ślady prowadzą w dół. Zjeżdżam powoli pierwszy w duże ujście okresowej rzeki. Ślady wyraźnie prowadzą w stronę oceanu. Znajduję resztę ekipy w trakcie zabaw motocyklami na piachu. Wszyscy zawracamy do zjazdu i powoli sprowadzamy motocykle na dół. W międzyczasie pojawiają się tubylcy. Pytamy ich o wodę i chleb, a oni do tego proponują nam jeszcze pieczone ryby. Negocjujemy cenę i szukamy miejsca na nocleg a ryby, woda i chleb mają do nas dotrzeć wkrótce.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Znajdujemy miejsce osłonięte krzakami pod wielką wydmą. Rozbijamy namioty i pojawiają się miejscowi rybacy z koszem świeżych ryb, warzyw i kanistrem wody. Rozpalają ognisko i patroszą ryby.
Obrazek
Obrazek
Do powstałego żaru wkładają je w specjalnym ruszcie i pieką.


Po kilkudziesięciu minutach wsuwamy pyszną rybkę, zagryzając soczystą cebulką, pomidorami i chlebem. Jest pysznie, a klimat jest wyjątkowy.
Pytamy o turystów i podobno trafiają tu, ale w niewielkich grupach terenówkami lub motocyklami. Miejsce jest bardzo odludne. Pytamy o łatwiejszą drogę i polecają nam, abyśmy jechali wzdłuż koryta rzeki.
Rozmawiamy po angielsku. Opowiadają nam o swoim życiu, o tym jak łowią ryby i raz na tydzień jeżdżą do miasta, żeby wymienić je na inne produkty. Mieszka ich tu kilkunastu w prowizorycznych barakach. Ryba smakuje nam tak bardzo, że prosimy o powtórkę rano. Niestety alkoholu nie mają, my też nie. Idziemy spać. Jest niesamowicie.
http://pozytywniedoprzodu.blogspot.com


Wróć do „TURYSTYKA I WYPRAWY”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości