4 Rocznica forum Szczawno-Zdrój - reportaż
: sobota, 2 lutego 2013, 15:36
4 Rocznica forum odbyła się w malowniczej miejscowości otoczonej górami Szczawno-Zdrój
W zlocie uczestniczyli , w kolejności alfabetycznej:
1. Admin
2. Alkrak + Alkrakowa
3. Autorus + Autorusowa + dzieci
4. BuyBack + narzeczona
5. Hunter + Hunterowa
6. Komes + Komesowa + dziewczyny
7. Kruszyna998
8. Madej1 + Madejowa
9. Mudzahid + Mudzahidowa + dziewczyny
10. Murzyn_1313_maximus + jego aparatura rejestrująca
11. Piszczala + Piszczalowa + dziewczyna
12. Regi.nrg + Regi.nrg-owa + dzieci
13. Scorpion53 + Mały + Piotrek i Hania
14. Stella997 + Stellowa + Młody + Darek
15. Tomek338 z dzieckiem
16. Tommy + Tommowa
17. Wojtas_vic + Kasia
18. Witka1 + uszkodzony reduktor
19. Vokal + Kamil
20. Yacol + piękne śląskie piosenki
PIĄTEK
Na Rocznice wyruszyłem rano w konwoju ze Scorpionem53 i jego przyjaciółmi .
Auto Scorpiona53 było pierwszym które zostało przyozdobione naklejką Rocznicową

Droga była wyśmienita

i mimo , że 10 km przed Szczawnem rozdzieliliśmy się przypadkowo, dojechaliśmy bez przeszkód.

Tam nastąpiło bardzo miłe i czułe powitanie

oraz kolacja


Gdy już wszyscy forumowicze zjechali do ośrodka nastąpiło .. co nastapiło ?
Ja bym to nazwał degustacją własnych wyrobów...

Podczas kolacji każdy mógł zapoznać się z programem Rocznicy, który był nawet wydrukowany w większej ilości egzemplarzy .
Wszystko było zapięte na ostatni guzik , wyszczególnione od A do Z nie pozostawiające miejsca na przypadki.
Naprawdę doskonale zorganizowana Rocznica gdzie każdy czuł się jak u siebie , bezpiecznie , dopieszczony i oprócz czystej zabawy nie trzeba było podejmować żadnych decyzji , jedziemy czy nie jedziemy , o której , czy ktoś wstanie czy zaśpi .
A wszystko to dzięki wspaniałym organizatorom :

Kolacja skończyła się późno w nocy .
Dodatkowym atutem było to , że cały pensjonat był do naszej dyspozycji przez cały czas trwania imprezy.
Mogliśmy robić co chcemy, do której chcemy i gdzie chcemy .
Tego jeszcze nie było na żadnym zlocie , następny duży plus.
SOBOTA
Według listy zaczęliśmy od śniadania , który był w formie szwedzkiego stołu .
Znowu mam chwalić ?
Po śniadaniu , wszyscy wypoczęci i rządni przygód wyruszyliśmy ku przygodzie.
Bardzo przydało się doświadczenie z poprzednich zlotów .
Ponieważ aut było 16 i trzeba było przejechać takim konwojem przez miasto , w tym przez kilka ruchliwych skrzyżowań ustaliliśmy kolejność manewrów czyli blokowanie na chwilę ulic przez dwa auta , następnie ostatnie przepuszczało je żeby mogły dołączyć do konwoju i następowało to kilkakrotnie a wyglądało to jak balet Sorento ulicami miasta.
Każdy wiedział co ma robić i jakie jest jego miejsce w kolumnie, komunikaty z CB - radio nie pozostawiały wątpliwości , wszystko odbywało się płynnie i sprawnie .
Jechałem na końcu i każde opuszczenie skrzyżowania jako ostatni ogłaszałem na CB dzięki czemu przód mógł przyśpieszyć , choć zdarzyło się , że trzeba było czekać ponieważ nie udało się przejechać całemu konwojowi na światłach.

Musze przyznać , że przejazd takiej kolumny samochodów przez miasto jest tak ekscytujący , że nie wiem czy nie zorganizować jakiegoś zlotu tylko w tym celu ...

W końcu dojechaliśmy.

Pierwszą częścią atrakcji tego dnia było szkolenie z pierwszej pomocy wykonane przez instruktorów GOPR .

Dla mnie nowością była informacja , że ratując osobę poszkodowaną w wypadku nie należy dopuścić aby jego broda dotykała szyi , należy odchylić głowę do góry no i to , że robiąc masaż serca nie należy przejmować się pękającymi żebrami ...
Wiem teraz , że niezbędną rzeczą w naszych apteczkach jest zwykły ustnik do sztucznego oddychania .
Druga część szkolenia obejmowała instruktaż w jaki sposób wyciągać osobę poszkodowaną w wypadku samochodowym nie robiąc jej krzywdy.
Oczywiście eksperyment odbywał się na żywym organizmie

Niestety reanimacja nie udała się ...

Stella997 szybko się otrząsnął i mogliśmy ruszać dalej.
Najpierw instruktarz dla kierowców.
Jak należy wjeżdżać pod górę i zjeżdżać z góry , jakich biegów czy napędów używać i w którym momencie.

Do asekuracji mieliśmy trzy "zmoty" czyli maksymalnie uterenowione auta , które w razie czego mogły pokonać każdą przeszkodę na trasie aby wyciągnąć Sorento z opresji .


Byliśmy asekurowani co pięć aut .
Tu nie było miejsca na przypadki , terenówki chroniły nas z przodu , w środku i na końcu .
Ruszyliśmy w góry....


Tu opuszcza nas pierwsze auto, ponieważ okazało się , że nie dołącza mu się przód i na napędzie na sam tył nie ma szans na jazdę po górach.Przy okazji wyszło na jaw , że kilka reduktorów również nie działa w autach ale one nie były tak bardzo potrzebne , choć na pewno ułatwiały jazdę pod i z wzniesień i trzeba było te auta niekiedy wciągać na linach .














Na polanie na szczycie można było doskonalić swoje umiejętności jazdy przez zaspy , pokonywania przeszkód , czy po prostu poszaleć na śniegu...






Jeśli chcielibyśmy kogoś spytać jak było to za odpowiedź wystarczy chyba to zdjęcie ...

W końcu nadszedł czas na tradycyjne zrobienie zbiorowego zdjęcia .



Niestety nie obyło się bez strat..

Jedno z aut zakopało się a następnie wpadło w koleiny i uszkodziło zderzak o drzewo.

Mimo tego dwie osoby bardzo cieszyły się z tego faktu ...
Pierwsza to właściciel auta Witka1 który powiedział , że to nic i że jest szczęśliwy móc tu być z nami ponieważ na pewno to doświadczenie pomoże mu udoskonalić swoją jazdę

oraz ja , ponieważ od tej pory prowadziłem to auto



Podczas jazdy w góry nastąpiła jedna humorystyczna sytuacja .
Otrzymaliśmy komunikat przez CB , że skręcamy w lewo w góry .
Skręciła połowa aut gdy patrzymy a tu szybko jadący Seat hamuje, skręca i wciska się w sam środek konwoju .
Wiemy że droga ta prowadzi do "nikąd " tylko na sam środek góry , mało tego , żadne auto nie terenowe nie przejedzie tamtędy .
Okazało się , że człowiek myślał , ze droga jest zamknięta i wszyscy skręcają objazdem
Dzielnie się trzymał kilkanaście minut do pierwszego dołka a następnie zjechał w pole i przepuścił resztę naszych samochodów .
Ostatni zatrzymał się i zapytał , czy nie potrzebuje pomocy aby wrócić , ale Seat dzielnie wykręcił i popędził z powrotem z górki aby nadrobić stracony czas ..
Gdy już wszyscy wyszaleli się i trzeba było zjechać w dół do restauracji był tam jeden , naprawdę stromy zjazd.
Droga prowadziła przez prawie pionową ścianę , jeszcze tak pionowo nie zjeżdżaliśmy na żadnym zlocie , która na końcu ostro skręcała w lewo ponieważ prosto był już las i drzewa.
Jak dojechałem do niej to lekko się przeraziłem , zobaczyłem jednak , że żadne auto nie stoi wywrócone , drzewa nie mają śladu rys więc i ja zjadę.
Podchodzi do mnie instruktor i mówi , spokojnie zjechać , włączyć reduktor , puścić gaz i hamulec auto samo zjedzie .
Normalka , każdy to wie .
Włączam reduktor ...a tu nic , nie działa
Pomyślałem sobie , że jeśli wrzucę tylko jedynkę i puszczę hamulec to auto mimo wszystko rozpędzi się i rozbije o drzewa na dole .
Zrobiłem zupełnie odwrotnie niż mi kazał .
Wrzuciłem jedynkę puściłem sprzęgło ale nie puściłem hamulca .
Nie wiem czy był to dobry pomysł ale gdy już byłem na samym końcu i auto niebezpiecznie przyśpieszyło mimo wciśniętego hamulca ostro skręciłem w lewo puściłem hamulec i dodałem lekko gazu co wyprowadziło auto z poślizgu zarzucając tył i nakierowując je na właściwą drogę.

Witka1 powiedział później że wyglądało to jakby prowadził kierowca rajdowy a ja po prostu walczyłem o życie
Dopiero na dole dojeżdżając do restauracji dotarło do mnie co zrobiłem i zaczęły mi się lekko ręce trząść.
Tam zamieniłem kilka słów z każdym kto zjeżdżał i dla niektórych to było łatwe a inni słyszeli pisk i paniczne krzyki pasażerów..
Witka1 powiedział , że zaraz po powrocie leci naprawiać reduktor

Pyszny obiadek i powrót do Pensjonatu.

Tam kolacja na zimno , gorąco , co kto chciał .

Mudżahid postawił skrzynki z piwem , niektórzy wnosili co chwila trunki własnej roboty ( jeśli się nie mylę to Gwardyjskiego Stelli997 było 5 rodzajów , cytrynówka i coś co przywiózł Scorpion53 a była tego sporo , ale już nie doczekałem , no , może jeden kieliszek , bo w zamieszaniu nie pamiętam już co kto mi donosił

Kolega Scorpion53 niepostrzeżenie dla nikogo założył Bractwo Qufelkowe..
Polegało to na rozdaniu bardzo unikalnych kufelków swoim przyjaciołom.

W tej chwili do Bractwa należą : Alkrak , Mudzahid , Vokal , Admin , Joanka , Scorpion53 , Stella997 , Mały .
Plan jest taki aby do Bractwa Qufelkowego przyjmować osoby, które okażą się wybitne w polu nalewek oraz mocnych lub słabszych ale smacznych trunków
Mam kilku kandydatów z poprzednich zlotów jak i z obecnych , więc prawdopodobnie Bractwo niebawem się powiększy
Skoro już jesteśmy przy napojach to następną tradycją którą chciałbym zapoczątkować jest zebranie próbek napojów wyskokowych serwowanych na Zlotach do " archiwum " ,
ponieważ niektóre specjały przywożone przez forumowiczów to prawdziwe arcydzieła ...
Zebrane próbki ..

Miejsce trzymania tych cennych próbek do ustalenia ( piwnica , loch , dziura w ziemi , cela , dno jeziora .. itp )
Zanim jeszcze każdemu zaczęło szumieć w głowie ogłosiłem , że muszę zebrać podpisy pod statutem Stowarzyszenia , ponieważ tuż przed Rocznicą przyszło pismo z sądu i trzeba było nanieść drobne zmiany w statucie akurat tak się złożyło , że większość osób była na miejscu

Każdy kto chciał mógł też od razu zapisać się do Stowarzyszenia i zrobiło to dużo osób ...aż zabrakło deklaracji
Następnie ogłosiłem, że właśnie wychodzący Vokal za swoje zaangażowanie na forum otrzymuje nominację na Administratora co spowodowało jego zatrzymanie w miejscu, jakby przed nim była ściana i gromkie brawa uczestników zlotu .
Na Rocznicy można było zaopatrzyć się w Zestaw Rocznicowy przygotowany dzięki pomocy wielu osób..

składający się z okolicznościowego kubka , długopisów , naklejek forumowych i rocznicowych oraz kilku gadżetów



Ponieważ najbardziej poszkodowaną osobą z forum , która wniosła bardzo dużo serca do jego przygotowania a z powodów osobistych nie mogła w niej uczestniczyć była Joanka, Stella997 wymyślił aby zabrać Mudżahidowi kubek , w którym właśnie pił herbatę i żeby każdy złożył na nim swój podpis
, a następnie przekazać jej wraz z gadżetami forumowymi , co zostało uczynione ..

Teraz już mogłem pozwolić aby atmosfera się rozluźniła , choć nie była to ostatnia niespodzianka tego wieczora ...
Na tajnym spotkaniu Moderatorów , na półpiętrze , przy kaloryferze , tuż obok łazienki ( kto wybrał to miejsce .. ? ) postanowiono jednogłośnie, ( ktoś był przeciw , ale łazienka właśnie się zwolniła i jak poszedł to zagłosowaliśmy ...) że Mudzahid za swoje zaangażowanie na forum i zasługi przy organizacji Rocznicy otrzyma nominację na Moderatora.
Jednocześnie Alkrak ofiarował nowemu nominowanemu bardzo cenną rzecz a mianowicie system sterowania dodatkowych napędów do Sorento o którym marzył Mudzahid , jak zresztą pewnie większość z nas .. a przynajmniej ci którzy wiedzą co Sorento z tym potrafi
z tym jednak , że powiedział mu , ze dostaje w prezencie okolicznościowe kieliszki od forum.
Możecie sobie wyobrazić minę Mudzahida , gdy otwiera pudełko a tam zamiast szkła bardzo skomplikowana elektronika.
Nie wiem tez , czy to miało coś wspólnego z tym że wyszedł na pół godziny jak twierdził odwieźć kogoś czy po prostu osuszyć łzy wzruszenia
Impreza trwała do białego rana .... wiem od Murzyna ..
NIEDZIELA
Niedziela jest przeważnie dniem rozstań i pożegnań ...ale nie tym razem.
Mudzahid zorganizował jeszcze kilka atrakcji dla wszystkich chętnych .
Pierwszą i najciekawszą było zwiedzanie zamku Książ.
Ale zanim wyruszyliśmy odbyło się to co tygrysy lubią najbardziej czyli oglądanie samochodów , co kto ma zamontowane.

Okazało się przy okazji, że jeden z samochodów ma ....pęknięty pedał gazu .
Murzyn z Alkrakiem skręcili go na drut bo tylko tyle można było zrobić w niedzielę.
Znowu konwojem ruszyliśmy przez miasto do zamku
Przepiękny widok z okien z każdej strony

Przewodnik mówił bardzo ciekawie

Skałka Szczęścia
podobno jak się dotknie ręką i wyda dźwięk to zależy od ręki , ma się szczęście w miłości lub będzie się bogatym ... zobaczymy przy wypłacie

mogliśmy wejść nawet tam gdzie nie wolno..

Kazali mi tu stanąć ...korona była , czy coś

Na końcu nastąpiło uroczyste wbicie tabliczki pamiątkowej w ścianę marzeń .
Każdy kto kiedykolwiek odwiedzi zamek w Książ może naocznie przekonać się , ze tam byliśmy

Stamtąd pojechaliśmy do ...Czech
Po przekroczeniu granicy znaleźliśmy przytulną knajpkę w której zjedliśmy obiad..


a co mogliśmy zjeść w Czechach ?

W sklepie obok restauracji zaopatrzyliśmy się ...nie wiem czy to legalne

Tym miłym akcentem zakończyła się 4 Rocznica forum.
Chciałbym podziękować wszystkim dzięki którym możliwe było spotkać się w tak miłym gronie jak również wszystkim przybyłym na Rocznicę.
Poznałem kilka nowych osób i jestem pod wrażeniem Waszych osobowości .
Dziękuję i do następnego spotkania.
Na koniec chciałbym wiedzieć kto to zrobił ....

W zlocie uczestniczyli , w kolejności alfabetycznej:
1. Admin
2. Alkrak + Alkrakowa
3. Autorus + Autorusowa + dzieci
4. BuyBack + narzeczona
5. Hunter + Hunterowa
6. Komes + Komesowa + dziewczyny
7. Kruszyna998
8. Madej1 + Madejowa
9. Mudzahid + Mudzahidowa + dziewczyny
10. Murzyn_1313_maximus + jego aparatura rejestrująca
11. Piszczala + Piszczalowa + dziewczyna
12. Regi.nrg + Regi.nrg-owa + dzieci
13. Scorpion53 + Mały + Piotrek i Hania
14. Stella997 + Stellowa + Młody + Darek
15. Tomek338 z dzieckiem
16. Tommy + Tommowa
17. Wojtas_vic + Kasia
18. Witka1 + uszkodzony reduktor
19. Vokal + Kamil
20. Yacol + piękne śląskie piosenki
PIĄTEK
Na Rocznice wyruszyłem rano w konwoju ze Scorpionem53 i jego przyjaciółmi .
Auto Scorpiona53 było pierwszym które zostało przyozdobione naklejką Rocznicową


Droga była wyśmienita

i mimo , że 10 km przed Szczawnem rozdzieliliśmy się przypadkowo, dojechaliśmy bez przeszkód.

Tam nastąpiło bardzo miłe i czułe powitanie

oraz kolacja


Gdy już wszyscy forumowicze zjechali do ośrodka nastąpiło .. co nastapiło ?
Ja bym to nazwał degustacją własnych wyrobów...

Podczas kolacji każdy mógł zapoznać się z programem Rocznicy, który był nawet wydrukowany w większej ilości egzemplarzy .
Wszystko było zapięte na ostatni guzik , wyszczególnione od A do Z nie pozostawiające miejsca na przypadki.
Naprawdę doskonale zorganizowana Rocznica gdzie każdy czuł się jak u siebie , bezpiecznie , dopieszczony i oprócz czystej zabawy nie trzeba było podejmować żadnych decyzji , jedziemy czy nie jedziemy , o której , czy ktoś wstanie czy zaśpi .
A wszystko to dzięki wspaniałym organizatorom :

Kolacja skończyła się późno w nocy .
Dodatkowym atutem było to , że cały pensjonat był do naszej dyspozycji przez cały czas trwania imprezy.
Mogliśmy robić co chcemy, do której chcemy i gdzie chcemy .
Tego jeszcze nie było na żadnym zlocie , następny duży plus.
SOBOTA
Według listy zaczęliśmy od śniadania , który był w formie szwedzkiego stołu .
Znowu mam chwalić ?
Po śniadaniu , wszyscy wypoczęci i rządni przygód wyruszyliśmy ku przygodzie.
Bardzo przydało się doświadczenie z poprzednich zlotów .
Ponieważ aut było 16 i trzeba było przejechać takim konwojem przez miasto , w tym przez kilka ruchliwych skrzyżowań ustaliliśmy kolejność manewrów czyli blokowanie na chwilę ulic przez dwa auta , następnie ostatnie przepuszczało je żeby mogły dołączyć do konwoju i następowało to kilkakrotnie a wyglądało to jak balet Sorento ulicami miasta.
Każdy wiedział co ma robić i jakie jest jego miejsce w kolumnie, komunikaty z CB - radio nie pozostawiały wątpliwości , wszystko odbywało się płynnie i sprawnie .
Jechałem na końcu i każde opuszczenie skrzyżowania jako ostatni ogłaszałem na CB dzięki czemu przód mógł przyśpieszyć , choć zdarzyło się , że trzeba było czekać ponieważ nie udało się przejechać całemu konwojowi na światłach.

Musze przyznać , że przejazd takiej kolumny samochodów przez miasto jest tak ekscytujący , że nie wiem czy nie zorganizować jakiegoś zlotu tylko w tym celu ...

W końcu dojechaliśmy.

Pierwszą częścią atrakcji tego dnia było szkolenie z pierwszej pomocy wykonane przez instruktorów GOPR .

Dla mnie nowością była informacja , że ratując osobę poszkodowaną w wypadku nie należy dopuścić aby jego broda dotykała szyi , należy odchylić głowę do góry no i to , że robiąc masaż serca nie należy przejmować się pękającymi żebrami ...
Wiem teraz , że niezbędną rzeczą w naszych apteczkach jest zwykły ustnik do sztucznego oddychania .
Druga część szkolenia obejmowała instruktaż w jaki sposób wyciągać osobę poszkodowaną w wypadku samochodowym nie robiąc jej krzywdy.
Oczywiście eksperyment odbywał się na żywym organizmie

Niestety reanimacja nie udała się ...

Stella997 szybko się otrząsnął i mogliśmy ruszać dalej.
Najpierw instruktarz dla kierowców.
Jak należy wjeżdżać pod górę i zjeżdżać z góry , jakich biegów czy napędów używać i w którym momencie.

Do asekuracji mieliśmy trzy "zmoty" czyli maksymalnie uterenowione auta , które w razie czego mogły pokonać każdą przeszkodę na trasie aby wyciągnąć Sorento z opresji .


Byliśmy asekurowani co pięć aut .
Tu nie było miejsca na przypadki , terenówki chroniły nas z przodu , w środku i na końcu .
Ruszyliśmy w góry....


Tu opuszcza nas pierwsze auto, ponieważ okazało się , że nie dołącza mu się przód i na napędzie na sam tył nie ma szans na jazdę po górach.Przy okazji wyszło na jaw , że kilka reduktorów również nie działa w autach ale one nie były tak bardzo potrzebne , choć na pewno ułatwiały jazdę pod i z wzniesień i trzeba było te auta niekiedy wciągać na linach .














Na polanie na szczycie można było doskonalić swoje umiejętności jazdy przez zaspy , pokonywania przeszkód , czy po prostu poszaleć na śniegu...






Jeśli chcielibyśmy kogoś spytać jak było to za odpowiedź wystarczy chyba to zdjęcie ...

W końcu nadszedł czas na tradycyjne zrobienie zbiorowego zdjęcia .



Niestety nie obyło się bez strat..

Jedno z aut zakopało się a następnie wpadło w koleiny i uszkodziło zderzak o drzewo.

Mimo tego dwie osoby bardzo cieszyły się z tego faktu ...
Pierwsza to właściciel auta Witka1 który powiedział , że to nic i że jest szczęśliwy móc tu być z nami ponieważ na pewno to doświadczenie pomoże mu udoskonalić swoją jazdę

oraz ja , ponieważ od tej pory prowadziłem to auto



Podczas jazdy w góry nastąpiła jedna humorystyczna sytuacja .
Otrzymaliśmy komunikat przez CB , że skręcamy w lewo w góry .
Skręciła połowa aut gdy patrzymy a tu szybko jadący Seat hamuje, skręca i wciska się w sam środek konwoju .
Wiemy że droga ta prowadzi do "nikąd " tylko na sam środek góry , mało tego , żadne auto nie terenowe nie przejedzie tamtędy .
Okazało się , że człowiek myślał , ze droga jest zamknięta i wszyscy skręcają objazdem
Dzielnie się trzymał kilkanaście minut do pierwszego dołka a następnie zjechał w pole i przepuścił resztę naszych samochodów .
Ostatni zatrzymał się i zapytał , czy nie potrzebuje pomocy aby wrócić , ale Seat dzielnie wykręcił i popędził z powrotem z górki aby nadrobić stracony czas ..
Gdy już wszyscy wyszaleli się i trzeba było zjechać w dół do restauracji był tam jeden , naprawdę stromy zjazd.
Droga prowadziła przez prawie pionową ścianę , jeszcze tak pionowo nie zjeżdżaliśmy na żadnym zlocie , która na końcu ostro skręcała w lewo ponieważ prosto był już las i drzewa.
Jak dojechałem do niej to lekko się przeraziłem , zobaczyłem jednak , że żadne auto nie stoi wywrócone , drzewa nie mają śladu rys więc i ja zjadę.
Podchodzi do mnie instruktor i mówi , spokojnie zjechać , włączyć reduktor , puścić gaz i hamulec auto samo zjedzie .
Normalka , każdy to wie .
Włączam reduktor ...a tu nic , nie działa
Pomyślałem sobie , że jeśli wrzucę tylko jedynkę i puszczę hamulec to auto mimo wszystko rozpędzi się i rozbije o drzewa na dole .
Zrobiłem zupełnie odwrotnie niż mi kazał .
Wrzuciłem jedynkę puściłem sprzęgło ale nie puściłem hamulca .
Nie wiem czy był to dobry pomysł ale gdy już byłem na samym końcu i auto niebezpiecznie przyśpieszyło mimo wciśniętego hamulca ostro skręciłem w lewo puściłem hamulec i dodałem lekko gazu co wyprowadziło auto z poślizgu zarzucając tył i nakierowując je na właściwą drogę.

Witka1 powiedział później że wyglądało to jakby prowadził kierowca rajdowy a ja po prostu walczyłem o życie
Dopiero na dole dojeżdżając do restauracji dotarło do mnie co zrobiłem i zaczęły mi się lekko ręce trząść.
Tam zamieniłem kilka słów z każdym kto zjeżdżał i dla niektórych to było łatwe a inni słyszeli pisk i paniczne krzyki pasażerów..
Witka1 powiedział , że zaraz po powrocie leci naprawiać reduktor

Pyszny obiadek i powrót do Pensjonatu.

Tam kolacja na zimno , gorąco , co kto chciał .

Mudżahid postawił skrzynki z piwem , niektórzy wnosili co chwila trunki własnej roboty ( jeśli się nie mylę to Gwardyjskiego Stelli997 było 5 rodzajów , cytrynówka i coś co przywiózł Scorpion53 a była tego sporo , ale już nie doczekałem , no , może jeden kieliszek , bo w zamieszaniu nie pamiętam już co kto mi donosił

Kolega Scorpion53 niepostrzeżenie dla nikogo założył Bractwo Qufelkowe..
Polegało to na rozdaniu bardzo unikalnych kufelków swoim przyjaciołom.

W tej chwili do Bractwa należą : Alkrak , Mudzahid , Vokal , Admin , Joanka , Scorpion53 , Stella997 , Mały .
Plan jest taki aby do Bractwa Qufelkowego przyjmować osoby, które okażą się wybitne w polu nalewek oraz mocnych lub słabszych ale smacznych trunków
Mam kilku kandydatów z poprzednich zlotów jak i z obecnych , więc prawdopodobnie Bractwo niebawem się powiększy
Skoro już jesteśmy przy napojach to następną tradycją którą chciałbym zapoczątkować jest zebranie próbek napojów wyskokowych serwowanych na Zlotach do " archiwum " ,
ponieważ niektóre specjały przywożone przez forumowiczów to prawdziwe arcydzieła ...
Zebrane próbki ..

Miejsce trzymania tych cennych próbek do ustalenia ( piwnica , loch , dziura w ziemi , cela , dno jeziora .. itp )
Zanim jeszcze każdemu zaczęło szumieć w głowie ogłosiłem , że muszę zebrać podpisy pod statutem Stowarzyszenia , ponieważ tuż przed Rocznicą przyszło pismo z sądu i trzeba było nanieść drobne zmiany w statucie akurat tak się złożyło , że większość osób była na miejscu

Każdy kto chciał mógł też od razu zapisać się do Stowarzyszenia i zrobiło to dużo osób ...aż zabrakło deklaracji
Następnie ogłosiłem, że właśnie wychodzący Vokal za swoje zaangażowanie na forum otrzymuje nominację na Administratora co spowodowało jego zatrzymanie w miejscu, jakby przed nim była ściana i gromkie brawa uczestników zlotu .
Na Rocznicy można było zaopatrzyć się w Zestaw Rocznicowy przygotowany dzięki pomocy wielu osób..

składający się z okolicznościowego kubka , długopisów , naklejek forumowych i rocznicowych oraz kilku gadżetów



Ponieważ najbardziej poszkodowaną osobą z forum , która wniosła bardzo dużo serca do jego przygotowania a z powodów osobistych nie mogła w niej uczestniczyć była Joanka, Stella997 wymyślił aby zabrać Mudżahidowi kubek , w którym właśnie pił herbatę i żeby każdy złożył na nim swój podpis
, a następnie przekazać jej wraz z gadżetami forumowymi , co zostało uczynione ..
Teraz już mogłem pozwolić aby atmosfera się rozluźniła , choć nie była to ostatnia niespodzianka tego wieczora ...
Na tajnym spotkaniu Moderatorów , na półpiętrze , przy kaloryferze , tuż obok łazienki ( kto wybrał to miejsce .. ? ) postanowiono jednogłośnie, ( ktoś był przeciw , ale łazienka właśnie się zwolniła i jak poszedł to zagłosowaliśmy ...) że Mudzahid za swoje zaangażowanie na forum i zasługi przy organizacji Rocznicy otrzyma nominację na Moderatora.
Jednocześnie Alkrak ofiarował nowemu nominowanemu bardzo cenną rzecz a mianowicie system sterowania dodatkowych napędów do Sorento o którym marzył Mudzahid , jak zresztą pewnie większość z nas .. a przynajmniej ci którzy wiedzą co Sorento z tym potrafi

z tym jednak , że powiedział mu , ze dostaje w prezencie okolicznościowe kieliszki od forum.
Możecie sobie wyobrazić minę Mudzahida , gdy otwiera pudełko a tam zamiast szkła bardzo skomplikowana elektronika.
Nie wiem tez , czy to miało coś wspólnego z tym że wyszedł na pół godziny jak twierdził odwieźć kogoś czy po prostu osuszyć łzy wzruszenia
Impreza trwała do białego rana .... wiem od Murzyna ..
NIEDZIELA
Niedziela jest przeważnie dniem rozstań i pożegnań ...ale nie tym razem.
Mudzahid zorganizował jeszcze kilka atrakcji dla wszystkich chętnych .
Pierwszą i najciekawszą było zwiedzanie zamku Książ.
Ale zanim wyruszyliśmy odbyło się to co tygrysy lubią najbardziej czyli oglądanie samochodów , co kto ma zamontowane.

Okazało się przy okazji, że jeden z samochodów ma ....pęknięty pedał gazu .
Murzyn z Alkrakiem skręcili go na drut bo tylko tyle można było zrobić w niedzielę.
Znowu konwojem ruszyliśmy przez miasto do zamku
Przepiękny widok z okien z każdej strony

Przewodnik mówił bardzo ciekawie

Skałka Szczęścia
podobno jak się dotknie ręką i wyda dźwięk to zależy od ręki , ma się szczęście w miłości lub będzie się bogatym ... zobaczymy przy wypłacie

mogliśmy wejść nawet tam gdzie nie wolno..

Kazali mi tu stanąć ...korona była , czy coś

Na końcu nastąpiło uroczyste wbicie tabliczki pamiątkowej w ścianę marzeń .
Każdy kto kiedykolwiek odwiedzi zamek w Książ może naocznie przekonać się , ze tam byliśmy

Stamtąd pojechaliśmy do ...Czech
Po przekroczeniu granicy znaleźliśmy przytulną knajpkę w której zjedliśmy obiad..


a co mogliśmy zjeść w Czechach ?

W sklepie obok restauracji zaopatrzyliśmy się ...nie wiem czy to legalne

Tym miłym akcentem zakończyła się 4 Rocznica forum.
Chciałbym podziękować wszystkim dzięki którym możliwe było spotkać się w tak miłym gronie jak również wszystkim przybyłym na Rocznicę.
Poznałem kilka nowych osób i jestem pod wrażeniem Waszych osobowości .
Dziękuję i do następnego spotkania.
Na koniec chciałbym wiedzieć kto to zrobił ....

Tylko jeszcze nie wiem czy chodzi o zdjęci czy o napis na ,,tym,, czymś co tam stoi wśród czołgów.



..ale

